poniedziałek, 19 marca 2018

Serweta na Boże Narodzenie :)

Czyli pokazywania zaległości część pierwsza ;) Aura za oknem przypomina najpiękniejsze białe święta o jakich marzą małe dziewczynki (i te nieco większe też) ;) U nas spadło bardzo dużo śniegu, a piaskarki, solarki i spychacze chyba już wyjechały na wakacje na Wyspy Kanaryjskie :) Nie uświadczysz ani jednaj na ulicach... Jak tak dalej pójdzie to kolejny rok będziemy lepić ze śniegu króliki...

Nic więc dziwnego, że postanowiłam Wam pokazać moją wizję świąt ;)

Kordonek biały ze srebrną nitką:


Edycja: Średnica 68 cm.

Ale żeby nie było, że ja tak cały czas żyję sobie tylko historią ;) to jeszcze króliki wielkanocne:




Obsiadły wierzbę mandżurską. Jak wiadomo, króliki mnożą się na potęgę, zatem powstanie ich jeszcze pewnie jakiś milion ;)


czwartek, 15 marca 2018

Koronka klockowa cd.

Blog zarósł pajęczynami, ale to nie znaczy, że nic się nie dziergało :)
Dziergało się i to dużo.

Tradycyjnie pokazuję postępy w koronce klockowej. Listeczki poziom hard (!) To nie będzie mój ulubiony element...


A teraz powstaje girlandka. 
Pogubiłam się już jakiś pierdyliard razy ale co tam. 
Alleluja i do przodu ;)


Powstały jeszcze dwie serwetki na szydełku i jeden obrus, ale to inną razą ;)

Z rzeczy zakończonych definitywnie- jedna z książek poszła do wydawnictwa. Nie ma odwrotu...

Pozdrawiam wytrwałych zagądaczy :)

niedziela, 14 stycznia 2018

Koronki klockowej ciąg jeszcze dalszy ;)

W sobotę po raz pierwszy mogłam sięgnąć po WZÓR!!!


To już nie sucha nauka ściegów :)


To skok na głęboką wodę! Płócienko, obroty, pikotki, wiązania, łuczki, czyli co komu w duszy gra!


Podobno level hard to listeczki. Uwidim w lutym ;)

Po pierwszych zajęciach zainwestowałam w profesjonalny wałek. Po trzecich dokupiłam stojak. To oznacza, ni mniej ni więcej, że nowe hobby ma szansę trwać czas jakiś.
Zassało ;)

A teraz w punktach o samym kursie:
1. Gdzie? Pracownia Ludownia w Tarnowie.
2. Kto uczy? Absolutna Mistrzyni! Pani Ewa Szpila  wywiad
3. Jak często? Raz w miesiącu.
4. Czy warto? TAK!!!

środa, 10 stycznia 2018

Podsumowanie 2017 roku

Cóż. Marny to był dla mnie rok. Od stycznia do grudnia rozdawał ciosy prosto w plecy.

W 2018 rok wstępowałam, może nie ze śpiewem na ustach ale z tezą: 
Padłeś? Powstań. Popraw koronę i do przodu.
Tak też musi być. Jak zawsze.

A dziergaczo?
Też marnie.

2017 zdominowały lampioniki! Wiwat jogurty z Biedronki ;)
 Wersja mini:

I maxi:

Haftu było tyle, co kot napłakał, ale za to z przytupem, bo to dwa skończone UFOki!


Filc
 

Mitenki, czyli zarabiałam w pocie chleba na kawałek czoła ;)


I całkiem świadomie, z ręką na sercu mówię: NIGDY WIĘCEJ!

Dywany, chodniczki, podkładki i poduszki, czyli udzierg użytkowy:


I last but not least! NOWE HOBBY! Czymże jest życie bez przyjemności zaczynania ;)


 Będą kontynuowane :)

Plany na Nowy ? 
1. Nie zwariować.
2. Podjąć rękawicę w UFOKowym roku 3.
3. Dokończyć UFOKowy Rok Projektowy, bo ciągnie się jak smród po niewymownych!
4. Żyć. Cokolwiek to oznacza i gdziekolwiek będzie.

Kochani!
Życzę Wam, aby w tym nowym roku było przyjemniej. 
W każdej dziedzinie...

wtorek, 26 grudnia 2017

UFOKowy rok 2 - podsumowanie roczne

Zbliża się koniec roku czas więc na podsumowania...
Na pierwszy ogień: 


 Rozgrzebane hafty:

1. Morski wianek, czyli tzw haft szpitalny (tfu! Tfu! Na psa urok!) Niestety, jak było tak jest...



2. HAED Oracle: 
Raczej nie sądzę, żebym go skończyła ale miło by było chociaż zacząć... Niestety, jak było tak jest...


Falstart w wyszywaniu jedna nitką muliny


Obecnie rozrysowałam nową kanwę, postanowiłam dziergać dwiema nitkami muliny. Straciłam jednak nieco rozmach i chęci... Dokupiono kilka brakujących motków muliny.
3. Halloweenowe dynie: Nie postawiłam jeszcze ani jednego krzyżyka... SUKCES!!!
Planowe i planowane UFOKi:

1. Dawno, dawno temu zgłosiłam się na SAL... Niestety, jak było tak jest...
Wstyd przyznać ale nawet nie rozrysowałam kanwy a przecież naprawdę bardzo chcę go mieć! Kanwa kupiona i przygotowana.

2. Róża, którą wszyscy mają (oprócz mnie): SUKCES!!!
Mam już skompletowane nici, ale nie mam jeszcze rozrysowanej kanwy.



3. HAED Anioł stróż   Niestety, jak było tak jest...
Chodzi za mną krok w krok :) Póki co w sferze marzeń... Kanwa przygotowana.



W tym roku bardziej po drodze było mi z szydełkiem, zwłaszcza, że UFOKi i to w większości hafty wielkogabarytowe. Nie wiem jak będzie w przyszłym roku, ale postanowiłam powalczyć. Pewnie zacznę gdzieś dopiero od marca jak już pozapinam oba projekty do końca. 
Jeśli ktoś jeszcze nie wie, że jest taka akcja to w imieniu Katarzyny zapraszam
http://szalkrzyzykow.blogspot.com/2017/12/913-jednak-bedzie-ufok-owy-rok-3.html


Znowu Święta...

Czas wyprzedził mnie przynajmniej o trzy lata świetlne.
Listopad i grudzień pod tytułem szpitali. Operacja Synka (udana!), następnie zapalenie płuc i kolejny pobyt szpitalu... Potem dla odmiany posypałam się ja... Dziś pozostał "tylko" katar...

Projekty, projekty, projekty zajmowały mój czas w tzw. międzyczasie. Niestety nie miały wiele wspólnego z dzierganiem. Już teraz powiem, że książki będą dwie... Kiedy? Jedna na pewno w lipcu przyszłego roku.

A dziergaczo?
Zima nie zaskoczyła drogowców, ale mnie zaskoczyły święta. Kolejny raz przyszły za wcześnie. Nie zdążyłam powysyłać świątecznych kartek. Zbiesił się komputer (!) a do kompletu szlag trafił Wi-Fi.
Projekty w formie papierowej można czynić póki co, więc czyniłam.
No ale święta przecież. Prezenty kupiłam, ale jakoś tak wyrywkowo co drugi ;) Zatem szybciutko musiałam dopracować jeden brakujący, bo dziś sklepy nie pracowały.

I tak spędziłam ranek i południe w dzień pierwszy ;)



Dla wielbicielki gipiury i koloru bordowego.

No, ale Święta przecież! A jak to tak Święta bez choinki?
W tym roku u nas choinka bezpieczna, nietłukąca (się). Koty plus dwulatek to sytuacje wątpliwie bezpieczne. Zatem w tym roku naszą choinkę obsiadły misie ;)


No i takie tam szydełkowe formy i modele ;)


Życzę Wam, nie tylko w Święta, ale każdego dnia... zdrowia....
To nie pusty slogan, jak się ostatnimi czasy okazało. To bardzo ważna rzecz.
I normalności.
Braku pośpiechu.
Czasu.
Na przyjemności...


sobota, 2 grudnia 2017

Koronki klockowej ciąg dalszy :)

Jak szaleć to szaleć :)

Płócienko z brzeżkiem:


Siekanka:



Meee! ;)

Nie panuję nad czasem... A tu grudzień właśnie!