wtorek, 25 października 2011

A Dictionary of Homes (4)

No! Się Susan rozszalała normalnie! DWA posty w ciągu JEDNEGO dnia! No takich cudów to tutaj NIGDY nie było!

Czynię tak, albowiem doskwiera mi wielka ilość zaległości jakich sobie narobiłam. Dla przypomnienia, mam w domu obecnie 3 RR i zapisałam się na 3 SAL-e...
Dwa z RR są już zrobione i w czwartek polecą do KasiS! Kasiu, czy ja Ci to mogę wysłać w jednej kopercie, czy też boimy się poczty?
No i z wielką radością podjęłam wreszcie działania w dwóch SAL-ach jesiennych. Znaczy posuwa się. Work in progres znaczy się. Howgh!

Z tej wielkiej radości obiecałam pomóc Devorgilli w wyszywaniu i mam do Świąt wyszyć DWIE poduchy celtyckie! Dajcie mi młota! Weźcie ode mnie Internet, niech ja już nigdzie się nie zapisuję!

Głupota ludzka nie zna granic ni kordonów, jak słowo daję...

Ale do rzeczy:

Ato, Twój domek po prostu sam się wyszywał! Bajka! Dziergałam nawet w pociągu ;) Normalnie jak na głodzie ;)




A! I zapisałam się na candy:

Jesienny SAL dyniowy (2)

Postanowiłam doprowadzić się do porządku i przynajmniej jednego Salu pilnować jak należy ;) Powoli ogarniam chaos robótkowy jaki sobie zafundowałam. Jeden z trzech RR już wykonany, prawie pół dyni jesiennej jest. Chciałabym ją mieć na Halloween a on już za tydzień!!! No nie wiem, nie wiem... Oprawić nie zdążę, ale uwielbiam wszelkie deadline, które zmuszają mnie do maksymalnego sprężenia. Może chociaż wydziergam...



No i oczywiście złośliwie się pomarańczowa nitka skończyła ;) Koło sklepu odpowiedniego będę dopiero koło soboty ...

A Dictionary of Homes (8)

Dziwna numeracja mi się porobiła ;) Ale takie są, Kochani moi, fakty. Ostatni wyszywany w czerwcu był trzeci.
Kanwa Anek-73 dotarła do mnie w połowie sierpnia i nabierała odpowiedniej mocy prawnej ;) No nie szło mi. Potem przyleciały jeszcze 2 kanwy (KasiS i Aty), no i trzeba było coś z tym faktem zrobić. Na kanwie Aty mam wyszyć 4 domek, ale ta kanwa przyszła do mnie jako ostatnia. Postanowiłam zatem obrać kolejność 8-4-9, czyli Anek-73-Ata-KasiaS.

Domek Anek jest już gotowy. Jeszcze wpis do dzienniczka i poleci. Może koło czwartku, bo wcześniej rozmijam się z poczta godzinami pracy.

Oczywiście się rąbnęłam i powieliłam błąd Aty. Wyszyłam tło dwoma nitkami. Jako, że zaczęłam od tła szlag mnie trafił. Odłożyłam na dwa dni. Chodziłam jak pies koło jeża. Po tym czasie doszłam do wniosku, że jak spruję i zacznę od nowa, to ta kanwa poleży u mnie jeszcze ze 2 miechy. Trudno.
Dokończyłam. Najwyżej mnie Anek potraktuje z buta. Dzielnie nadstawię policzek vel poproszę o odesłanie do poprawki ;) ;) ;)

Do rzeczy zatem:


czwartek, 20 października 2011

Weekendowa zima...

Ostatni weekend spędzałam na wyjazdowej imprezie szerzej znanej jako "integracyjna".
W tym sezonie zimę uznaję za odfajkowaną. Ogłaszam wszem i wobec: TERAZ OCZEKUJĘ WIOSNY!






Oto gdzie się tak odstresowywałam:


Uczciwie przyznać muszę, że ośrodek pierwsza klasa. Każdemu polecam w Bukowinie Tatrzańskiej "Stasindę".

Co do SAL-i i RR-ów

Dyni jest już pół.Liść zaczęty. Do świątecznego kanwa rozrysowana i narazie same wątpliwości mam czy dobra.
Dostałam RR Anek-73 (już połowa jest wyszyta), KasiS, i Aty.
Rzuciłam w kąt Sale i wzięłam się za domki. Czas się wściekł i leci na złamanie karku. Dopiero był poniedziałek a już jutro piątek. Weekend poza domem... Wieczorami padam na twarz ze zmęczenia. Kochani wszystko postaram się skończyć, RR-y wysłać jak tylko wyszyję. Postaram się szybko, ale pewnie ze 2 tygodnie to jeszcze potrwa. Przestałam kontrolować czas, co mnie martwi. Już teraz wiem, że nie powinnam się zapisywać na Sale, w których trzeba pokazywać efekty w określone dni tygodnia. "Niedasie". No po prostu "niedasie" w moim przypadku. Niedziele spędzam zawsze poza domem, a we wtorki wracam bardzo późno do domu. Trudno, złamię regulamin i będę pokazywać wtedy kiedy będę mieć czas. Inaczej pewnie nigdy mi się nie uda trafić. Przepraszam Cię mamuśka-73...

wtorek, 18 października 2011

Jesienny SAL dyniowy (1)


I osobisty Mruczący Pomocnik ;)

niedziela, 2 października 2011

Post od SAL-a do SAL-a

Niemoc twórcza trwa :( Aby temu zaradzić, tak jak dwa lata temu zapisałam się na świąteczny SAL organizowany przez naszą kochaną Anię Aploch. Pomogła już kiedyś, pomyślałam, że może pomoże i teraz...
Zapisywać się ciągle można a co będziemy dziergać okaże się soon. Głosowanie było do końca września a propozycje kuszące ojjj kuszące!!!
Głosowałam na takie:



Jak się tak zapisałam na ten świąteczny, to tak sobie chodziłam po Waszych blogach i natrafiłam na Jesienny SAL organizowany przez mamuskę73. Dynia, która spowodowała drżenie mojego dziergaczego serca spowodowała również to, że się zapisałam... Od przybytku ponoć głowa nie boli...


Następnie weszłam sobie sprawdzić pocztę emailową i co widzę? Zaproszenie na jesienny SAL organizowany przez zaprzyjaźnione forum a właściwie przez... mamuske73! O żesz kruca bomba! No stwierdziłam, Susan daj se na wstrzymanie na bobka świętego! Nie zapisuj się bo nie podołasz! Babo przypominam, niemoc twórczą przeżywasz, i jeden! Słyszysz! JEDEN SAL miał Cię z tego wyciągać a nie fafnaście!!! Niestety należę do osób, które działają szybciej niż pomyśli głowa... i kiedy już stwierdziłam, że może rzeczywiście nie zapiszę się, to moje palce już wciskały "publikuj" ze zgłoszeniem ofkors! Liść dziergamy, tylko wzór dla orłów czy innych sokołów okrutnie niewyrazisty jakiś ;) Spróbuję...


Kochane Organizatorki! Uczciwie powiem: NIE WIEM CZY PODOŁAM, ale dołożę wszelkich starań. Obiecuję... Niemoc to bardzo trudna sprawa jest...


I teraz muszę sobie uporządkować:

Świateczny: Publikujemy kiedy w duszy śpiewa,
Dynia: początek 1 październik 2011, postępy publikować co wtorek!
Liść: początek 1 październik 2011 publikować postępy co niedziela.

Dziś niedziela więc narazie informacyjnie: Rozrysowana kanwa (DMC 10 w kolorze surowego lnu), wydrukowany wzór, i wybrana mulina w kolorze białym. Zawsze chciałam mieć taki obraz więc się trafiła okazja. Mam dylemat bo wyszło mi to dość duże. Nie mam niestety mniejszej tej kanwy a i lnu takoż. Paprobujem uwidim. Możliwe, że jak zacznę i stwierdzę, że bez wódki nie razbieriosz zmienię na białą mniejszą.

***************

Jeszcze na koniec ( o ile ktokolwiek dotrwał do końca) mała moja refleksja... Jestem bardzo mile zaskoczona i chciałabym bardzo podziękować wszystkim zaglądającym! Ostatnie moje posty widocznie wskazują na postępującą niemoc twórczą i są mało dziergacze. Potem zapadło prawie 2 miesięczne milczenie bez słowa wyjaśnienia. Niezbyt eleganckie z mojej strony, szczerze powiem. A mimo to codziennie! każdego dnia przedłużającego się milczenia od 10 do 20 osób tu zaglądało!
Mało tego! PRZYBYWAŁO OBSERWATORÓW!!!
Naprawdę nie ma takich słów, które wystarczą, aby w pełni Wam za to podziękować!
Tylko Wy wiecie, że...


Dziękuję!