Oj kuleje mi ten blog w tym roku okrutnie! Dziergaczo dzieje się całkiem nawet, choć głównie sekretne projekty, których pokazywać nie nada..
Dziś poszedł ostatni i w sobotę będzie doręczony, zatem od soboty mogę publikować :)
Pomysł na serduszka narodził się tuż przed Walentynkami, ale realizacja, jak to u mnie, musiała nabrać mocy prawnej. Materiały zakupiłam od razu, ale...
Kolejny raz zepsuł mi się komputer (tak- ten wypasiony w kosmos...). Padł system. Zafundowałam mu wycieczkę do Poznania, gdzie panowie postawili system od nowa dosłownie 2 dni przed upływem gwarancji... No i jak wrócił okazało się, że muszę wszystko poinstalować od nowa... Ponieważ odbywa się to już pierdylionowy raz to straciłam do niego serce... Uwierzycie, że otworzyłam go tylko raz, żeby sprawdzić czy działa. Jak go szczęśliwie zamknęłam w maju tak leży. No nie mam serca.
Teraz korzystam sporadycznie z komputera Osobistego. No ale jednak to nie mój.. nie mam swojego ulubionego programu do obróbki zdjęć i nie mam swoich ukochanych zdjęć. Poszły w kosmos.
Siedzę za to w komórce na fb i insta.
Źle. I źle mi z tym.
No ale do brzegu. Powstały już dawno ale dopiero tutaj teraz i saute:
Teraz leżą sobie na tacy, a w okolicy świąt podepnę im uchwyty i wylądują na choince.
Ściskam Was mocno!
Etykiety
...
(2)
Asia
(3)
Balkon
(1)
Bibeloty
(59)
Candy
(13)
Cekiny
(7)
Chleb
(2)
Chusty
(7)
Decoupage
(2)
Druty
(18)
Dywany
(5)
Filcowanki
(3)
French Filigree HAED
(13)
Gryzelda
(5)
Grzela
(1)
Hafty
(82)
Ikony
(1)
Inspiracje
(5)
Jesienny SAL
(6)
Kju
(15)
Konkursy
(3)
Koronka klockowa
(10)
Koronka teneryfowa
(2)
Książki
(1)
Kwiaty
(5)
Mićki-Kićki
(20)
Ogrody
(9)
Oracle HAED
(6)
Ozdoby choinkowe
(16)
Pergamin
(1)
Pisz Pan Frywolitki
(6)
Pledy
(3)
Podróże
(33)
Podsumowanie roku
(6)
Powertex
(1)
Pół serio-pół żartem
(34)
Prochu nie wymyslam
(15)
Prochu nie wymyślam
(23)
Prywatnie
(35)
Quilling
(1)
Rozrywka
(11)
RR
(10)
SAL
(3)
SAL kawowy
(12)
SAL rozeta
(1)
SAL Wielkanocny
(7)
Sal z Flamingiem
(1)
Skończone
(48)
Smaczki
(12)
Sutasz
(1)
Szycie
(4)
Szydełko
(65)
Świątecznie
(6)
Świąteczny SAL
(8)
Takie tam
(48)
Technika balszaja
(10)
Transfer
(1)
UFOK-owy rok 2
(5)
UFOK-owy rok 3
(1)
Uwolnij tkaniny
(10)
Vinci
(1)
Wiklina
(2)
Work in nieustający progress ;)
(14)
Work in progress ;)
(13)
WOŚP
(1)
Wymianki
(1)
Wyróżnienia
(8)
YouTube
(3)
Zabawki
(1)
Zaginiony w akcji
(6)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cekiny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cekiny. Pokaż wszystkie posty
środa, 21 sierpnia 2019
środa, 12 grudnia 2012
Święta w stylu glamour?
Zacekinowałam się.
Po odebraniu wyników histopatologicznych tego co ze mnie wyciągnięto natychmiast poleciałam do sklepu. Nic tak człowieka nie podniesie na duchu jak wydanie stówki na rzeczy absolutnie niezbędne czyli: cekiny, styropianowe obiekty do obklejania, wstążki, szpilki... itede... itepe.
Wyniki są ok, ale co się strachu najadłam to moje...
Ale do rzeczy: A dlaczego glamour? Ano dlatego, że przy zdjęciu z lampą robią takie urocze młyg, młyg ;) Pozdrawiam Was Kochani serdecznie!
Po odebraniu wyników histopatologicznych tego co ze mnie wyciągnięto natychmiast poleciałam do sklepu. Nic tak człowieka nie podniesie na duchu jak wydanie stówki na rzeczy absolutnie niezbędne czyli: cekiny, styropianowe obiekty do obklejania, wstążki, szpilki... itede... itepe.
Wyniki są ok, ale co się strachu najadłam to moje...
Ale do rzeczy: A dlaczego glamour? Ano dlatego, że przy zdjęciu z lampą robią takie urocze młyg, młyg ;) Pozdrawiam Was Kochani serdecznie!
Etykiety:
Cekiny,
Ozdoby choinkowe
poniedziałek, 23 kwietnia 2012
Wiosenne porządki czyli walki z UFO-kami cz. 1
Wiem, też tak macie. Kupujecie jeszcze to! I to! i jeszcze to! Potem przynosicie do domu i... odkładacie na "kiedyś"
(powiedzcie, że tak macie please! please! please!).
"Kiedyś" to synonim "jutra". Zrobimy coś "kiedyś", odchudzać się najlepiej zacząć "od jutra". Jest jeszcze jeden wyraz, który współgra z tymi dwoma... "zdzwonimy się" ;) No, ale ja dziś nie o tym chciałam ;)
Rok temu hurtowo robiłam cekinowe faberge ;) Porozpełzało się to po rodzinie i znajomych, a w domu zostały tylko 3. Strasznie chciałam mieć jeszcze kilka więc dokupiłam kolejne 3, ale już jakoś tak wiosna się zrobiła, zamówienia się posypały i jakoś tak stwierdziłam "a to kiedyś".
No i nadeszła kolejna wiosna, a z nią... porządki. Nie to, żebym jakaś taka porządnicka była, ale pech chciał zaczęłam od porządków w dziergankach...
Rany koguta! Ludzie! Ile ja tego mam! Strach się bać!
Na początek poleciały jajka:
Uwierzcie mi, na żywo jest ładniejsze ;)
Drugi powstał z potrzeby chwili. Po ubiegłorocznych jajach pozostawało mi mnóstwo cekinów w ilościach dziwnych. Ni przypiął ni wypiął 20, 39,6, itd. Nie wiedziałam co z nimi. Wyrzucić żal... Powstało więc jajko o roboczej nazwie "Letnia łąka". Jako dowód, że w zamierzeniu były naprawdę kwiaty sfociłam w tzw trakcie. Efekt końcowy... hmmm... cóż... dla koneserów...
Jednak najbardziej cieszy mnie efekt porządkowy. Sterta pustych opakować po cekinach i puste pudełka po tonie szpilek. Jest tez jedna rzecz, która wpadła mi do głowy podczas czynności jajcarskich. W opakowaniach z cekinami są takie małe kropeczki powstałe z wycinania otworów w środku każdego cekina. Otóż... służą mi one za... "cyrkonie" na paznokcie ;) Z daleka nikt się nie połapie, a i z bliska nikt by nie powiedział. Nabrało się już kilka osób ;) Wiecie w ilu ja je mam kolorach! I całkowicie za free ;) Polecam.
Jest jeszcze ciemna strona mocy...
Zostało jeszcze jedno jajo. Ale to może kiedyś...
P.S. Bardzo dziękuję za komentarze pod poprzednim postem! Bardzo ich teraz potrzebuję...
Gdyby ktoś wiedział o taniej pustelni do wynajęcia, najlepiej gdzieś gdzie nie ma żywej duszy, niech da znać. Ja się nie nadaje do społeczeństwa...
(powiedzcie, że tak macie please! please! please!).
"Kiedyś" to synonim "jutra". Zrobimy coś "kiedyś", odchudzać się najlepiej zacząć "od jutra". Jest jeszcze jeden wyraz, który współgra z tymi dwoma... "zdzwonimy się" ;) No, ale ja dziś nie o tym chciałam ;)
Rok temu hurtowo robiłam cekinowe faberge ;) Porozpełzało się to po rodzinie i znajomych, a w domu zostały tylko 3. Strasznie chciałam mieć jeszcze kilka więc dokupiłam kolejne 3, ale już jakoś tak wiosna się zrobiła, zamówienia się posypały i jakoś tak stwierdziłam "a to kiedyś".
No i nadeszła kolejna wiosna, a z nią... porządki. Nie to, żebym jakaś taka porządnicka była, ale pech chciał zaczęłam od porządków w dziergankach...
Rany koguta! Ludzie! Ile ja tego mam! Strach się bać!
Na początek poleciały jajka:
Uwierzcie mi, na żywo jest ładniejsze ;)
Drugi powstał z potrzeby chwili. Po ubiegłorocznych jajach pozostawało mi mnóstwo cekinów w ilościach dziwnych. Ni przypiął ni wypiął 20, 39,6, itd. Nie wiedziałam co z nimi. Wyrzucić żal... Powstało więc jajko o roboczej nazwie "Letnia łąka". Jako dowód, że w zamierzeniu były naprawdę kwiaty sfociłam w tzw trakcie. Efekt końcowy... hmmm... cóż... dla koneserów...
Jednak najbardziej cieszy mnie efekt porządkowy. Sterta pustych opakować po cekinach i puste pudełka po tonie szpilek. Jest tez jedna rzecz, która wpadła mi do głowy podczas czynności jajcarskich. W opakowaniach z cekinami są takie małe kropeczki powstałe z wycinania otworów w środku każdego cekina. Otóż... służą mi one za... "cyrkonie" na paznokcie ;) Z daleka nikt się nie połapie, a i z bliska nikt by nie powiedział. Nabrało się już kilka osób ;) Wiecie w ilu ja je mam kolorach! I całkowicie za free ;) Polecam.
Jest jeszcze ciemna strona mocy...
Zostało jeszcze jedno jajo. Ale to może kiedyś...
P.S. Bardzo dziękuję za komentarze pod poprzednim postem! Bardzo ich teraz potrzebuję...
Gdyby ktoś wiedział o taniej pustelni do wynajęcia, najlepiej gdzieś gdzie nie ma żywej duszy, niech da znać. Ja się nie nadaje do społeczeństwa...
poniedziałek, 5 kwietnia 2010
Szaleństwa końcówka...
Mój pierwszy karczoch. Jak mniemam równiez ostatni. Piękny, ale okrutnie pracochlonny. I żerty. 5 metrów wstążek zeżarl!

I jeszcze pare prezentów wielkanocnych...


Choć mam juz tych jajek lekki przesyt, to koszyk swiateczny u Mamy podoba mi się bardzo...

Życzenia swiąteczne z lekkim falstartem, jak wszystko ostatnio w moim zyciu ;) ale może jest ktos z czytających z obrządku wschodniego ;)
Zatem Wesołych ;)
Od Krystyny, mojej psiapsióly wiernie komentującej dostalam przecudnej urody prezent swiąteczny. Ale o nim kiedy indziej. Potrzebuje specjalnego wyeksponowania ;)
P.S. Kochani bardzo dziękuję za miłe komentarze! Jestecie kochani!

I jeszcze pare prezentów wielkanocnych...


Choć mam juz tych jajek lekki przesyt, to koszyk swiateczny u Mamy podoba mi się bardzo...

Życzenia swiąteczne z lekkim falstartem, jak wszystko ostatnio w moim zyciu ;) ale może jest ktos z czytających z obrządku wschodniego ;)
Zatem Wesołych ;)
Od Krystyny, mojej psiapsióly wiernie komentującej dostalam przecudnej urody prezent swiąteczny. Ale o nim kiedy indziej. Potrzebuje specjalnego wyeksponowania ;)
P.S. Kochani bardzo dziękuję za miłe komentarze! Jestecie kochani!
sobota, 27 marca 2010
Szaleństwa ciąg dalszy cz. 2
Cala rodzinka ;)

A to jajo gesie. Najwieksze jakie do tej pory zrobilam, choc na zdjeciu wcale tego nie widac:

I rodzinka w komplecie:

Technicznie wyglada to tak:
Poczatek jaja:

I koniec jaja:

Każdy cekin przypinamy szpilka ;)
Wiecie, ze do tych pisanek potrzeba duuuuuzej ilosci szpilek? Sprawdzilam, jedno pozera PONAD jedno opakowanie ;) ;) ;)

A to jajo gesie. Najwieksze jakie do tej pory zrobilam, choc na zdjeciu wcale tego nie widac:

I rodzinka w komplecie:

Technicznie wyglada to tak:
Poczatek jaja:

I koniec jaja:

Każdy cekin przypinamy szpilka ;)
Wiecie, ze do tych pisanek potrzeba duuuuuzej ilosci szpilek? Sprawdzilam, jedno pozera PONAD jedno opakowanie ;) ;) ;)
Szaleństwa ciąg dalszy...
Jaja z poprzedniego postu mają juz nowych wlascicieli. Postanowilam zrobić sobie choć JEDNO...
Oto efekt prac:




To by bylo narazie na tyle. Nie dam rady zamiescic wiekszej ilosci zdjec. Cos mi sie znowu blogspot biesi. O polskich czcionkach tez slyszec nie chce...
W sumie zrobilam 10 pisanek. Poniewaz Wszystkie te maja juz wlascicieli, a mnie takie dzierganie bardzo wciagnelo pewnie jeszcze zrobie kilka, zeby tez cos w domu mi zostalo na pamiatke
Oto efekt prac:




To by bylo narazie na tyle. Nie dam rady zamiescic wiekszej ilosci zdjec. Cos mi sie znowu blogspot biesi. O polskich czcionkach tez slyszec nie chce...
W sumie zrobilam 10 pisanek. Poniewaz Wszystkie te maja juz wlascicieli, a mnie takie dzierganie bardzo wciagnelo pewnie jeszcze zrobie kilka, zeby tez cos w domu mi zostalo na pamiatke
niedziela, 21 marca 2010
"Faberge"
Wpadłam w nałóg! Pochłonęło mnie bez reszty w sobotę!
Ale od początku.
W sobotę wieczorem zasiadłam do produkcji pisanki na prezent z zaprzyjaźnionego, wcale nie dzierganego forum. Wcześniej przez dwa dni kompletowałam potrzebne materiały: cekiny, styropianowe jajka i.... szpilki... Nie przewidziałam, że te ostatnie o mało co nie będą pretekstem do rozwodu! A przynajmniej całkiem niezłej Rodzinnej Awantury… ;)
Otóż zasiadłam i tworzyłam, wdzięcznie gaworząc z Rodziną aż tu nagle! BRAKŁO MI SZPILEK!!! Cztery rzędy przed końcem PIERWSZEGO jajka!
Sobota godzina 20.00....
Wszytko zamknięte...
W domu żadnej szpilki, a ja na totalnym głodzie ciekawości jak też ono będzie wyglądało!
Nie no, cholera, nie wytrzymam do poniedziałku!!!
Zapytałam Mamę, gdzie jest takie wielllkie pudło szpilek pamiętające czasy mojej podstawówki. Wiedziałam, ze GDZIES jest. Mama przekopała cały dom, robiąc przy okazji totalny kipisz na półkach...
NIE MA!
Wpadłam w czarną rozpacz ;) W weekend chciałam skończyć forumowy prezent, bo wiem, że w tygodniu będzie ciężko z czasem.
Kobieta, jak juz sobie co ubzdura potrafi zatruć atmosferę wszędzie ;) Dość, że ok. 21.00 czasu polskiego ;) pół Rodziny mieszkającej w okolicy szukało w swoich domach szpilek...
W tym momencie mój szanowny Małż doznał objawienia! „W pracy mam pudełko szpilek”- przyznał się nieopatrznie, już dosłownie za sekundę żałując swych słów ;)
O 22.00 czasu j.w. byliśmy u niego w pracy (mina portiera- BEZCENNA).
CAŁE PUDEŁKO miał!!! A w zasadzie miałam już ja…. Z błyszczącymi oczami i sercem przepełnionym bezgranicznym szczęściem wracałam do naszego domu…
O 22.20 pierwsze „Faberże” ujrzało światlo… hmmm nocne ;)
Ale szpilek zostało PRAWIE cale pudełko… I cekinów też…. TIA! Zabrałam się rączo za DRUGIE jajo ;)
BRAKŁO MI SZPILEK DOSLOWNIE W TYM SAMYM MOMENCIE ROBOTY!!!!
Nie no, myślę sobie! Cholery dostanę jak nic!
Północ…
Problemy ze sklepami pozostały niezmienione…
W Pracy Małża nie uświadczysz polowy szpilki! Nawet tępej! Rodzina nie ma już ani pól szpilki, a poza tym spią już snem sprawiedliwego...
Szlag!
Ale… skoro u Mamy nie było magicznego pudła szpilek z dzieciństwa, to może JA zabrałam je jak się przeprowadzałam!
Hmm… no cóż przed świętami muszę chyba posprzątać w kilku szafach, ALE!!!! JEST!!!!
Dokończyłam drugie jajo! Wybiła godzina 2.00 w nocy…
Zostało mi co prawda szpilek, ale cekiny się skończyły…
I CHWALA BOGU!
Jako spełniona kobieta udałam się do snu….

Ale od początku.
W sobotę wieczorem zasiadłam do produkcji pisanki na prezent z zaprzyjaźnionego, wcale nie dzierganego forum. Wcześniej przez dwa dni kompletowałam potrzebne materiały: cekiny, styropianowe jajka i.... szpilki... Nie przewidziałam, że te ostatnie o mało co nie będą pretekstem do rozwodu! A przynajmniej całkiem niezłej Rodzinnej Awantury… ;)
Otóż zasiadłam i tworzyłam, wdzięcznie gaworząc z Rodziną aż tu nagle! BRAKŁO MI SZPILEK!!! Cztery rzędy przed końcem PIERWSZEGO jajka!
Sobota godzina 20.00....
Wszytko zamknięte...
W domu żadnej szpilki, a ja na totalnym głodzie ciekawości jak też ono będzie wyglądało!
Nie no, cholera, nie wytrzymam do poniedziałku!!!
Zapytałam Mamę, gdzie jest takie wielllkie pudło szpilek pamiętające czasy mojej podstawówki. Wiedziałam, ze GDZIES jest. Mama przekopała cały dom, robiąc przy okazji totalny kipisz na półkach...
NIE MA!
Wpadłam w czarną rozpacz ;) W weekend chciałam skończyć forumowy prezent, bo wiem, że w tygodniu będzie ciężko z czasem.
Kobieta, jak juz sobie co ubzdura potrafi zatruć atmosferę wszędzie ;) Dość, że ok. 21.00 czasu polskiego ;) pół Rodziny mieszkającej w okolicy szukało w swoich domach szpilek...
W tym momencie mój szanowny Małż doznał objawienia! „W pracy mam pudełko szpilek”- przyznał się nieopatrznie, już dosłownie za sekundę żałując swych słów ;)
O 22.00 czasu j.w. byliśmy u niego w pracy (mina portiera- BEZCENNA).
CAŁE PUDEŁKO miał!!! A w zasadzie miałam już ja…. Z błyszczącymi oczami i sercem przepełnionym bezgranicznym szczęściem wracałam do naszego domu…
O 22.20 pierwsze „Faberże” ujrzało światlo… hmmm nocne ;)
Ale szpilek zostało PRAWIE cale pudełko… I cekinów też…. TIA! Zabrałam się rączo za DRUGIE jajo ;)
BRAKŁO MI SZPILEK DOSLOWNIE W TYM SAMYM MOMENCIE ROBOTY!!!!
Nie no, myślę sobie! Cholery dostanę jak nic!
Północ…
Problemy ze sklepami pozostały niezmienione…
W Pracy Małża nie uświadczysz polowy szpilki! Nawet tępej! Rodzina nie ma już ani pól szpilki, a poza tym spią już snem sprawiedliwego...
Szlag!
Ale… skoro u Mamy nie było magicznego pudła szpilek z dzieciństwa, to może JA zabrałam je jak się przeprowadzałam!
Hmm… no cóż przed świętami muszę chyba posprzątać w kilku szafach, ALE!!!! JEST!!!!
Dokończyłam drugie jajo! Wybiła godzina 2.00 w nocy…
Zostało mi co prawda szpilek, ale cekiny się skończyły…
I CHWALA BOGU!
Jako spełniona kobieta udałam się do snu….

Subskrybuj:
Posty (Atom)









