poniedziałek, 24 grudnia 2012

Wesołych Świąt!

Wiem... Wiem, że to nawet nie ostatnia chwila! Ale wiecie, że ja życzę Wam zawsze wszystkiego co najlepsze!

Zdrowych, pogodnych, rodzinnych!

A tak wygląda moja choinka. Kiedyś będzie cala ubrana w rękodzieło. W tym roku jest jedynie mały zaczątek... Między innymi brakuje jej duuużo łańcucha ;)
Bo łańcuch jest szydełkowy. Nie byłam do niego przekonana więc nie zrobiłam więcej. Teraz jednak stwierdziłam, że bardzo ładnie prezentuje się na choince zatem zapisuję go na mojej liście "must have" ;) Miłych Świąt Kochani!

P.S. Wiecie dlaczego na czubku choinki jest Aniołek? ;) ;) ;)

czwartek, 20 grudnia 2012

Komiks na...

Jutro ( a właściwie to być może za godzinę) nastąpi Kochani moi KONIEC ŚWIATA ;)
Należy się do tego odpowiednio przygotować, żeby w razie "W" wiedzieć co robić.

Otóż:

1. Macie prawo, aby w tym dniu mieć nastrój refleksyjny (nie wstydźcie się tego) ;)
2. Możecie widzieć wiele znaków przepowiadających. Pamiętajcie- nie wszystkie będą prawdziwe...
3. Niektóre mogą być za to bardzo spektakularne... Nie bójcie się ich. I tak ich nie unikniecie ;)
4. Za to po "Wielkim BUM", jeśli tylko uda Wam się przeżyć (czego Wam i oczywiście sobie szczerze życzę) będziecie musieli odszukać swój dawny świat i dawnych ludzi...
5. Pamiętajcie! Z tym szukaniem trzeba się spieszyć bo święta za pasem a trzeba mieć towarzystwo w taki czas. Nikt nie powinien być sam w te święta...
6. No i trzeba koniecznie jeszcze odchorować Sylwestra...
Jeśli jednak JAKIMŚ CUDEM jutro świat się nie skończy, a w telewizorni jakaś Frania Maj będzie ci wmawiać, że sorry Winetou ona się pomyliła bo to ma być 13.13.3013... Pozostaje Ci jedna reakcja:
Możesz jeszcze wziąć na kolana swojego kota...potłamsić (nie za mocno), podziękować za ten poradnik... bo tylko dzięki niemu udało Ci się przetrwać KOLEJNY koniec świata...
P.S. Wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony www.kotburger.pl, którą UWIELBIAM i niniejszym pozdrawiam!

niedziela, 16 grudnia 2012

Ogród zimowy

Zima trwa już cały tydzień czym zdążyła mi się opatrzyć kompletnie ;) Pobiegałam po śniegu, ustroiłam okna i ubrałam choinkę. Daję tej zimie jeszcze max 2 tygodnie i wiosnę poproszę ;)
Zatęskniłam do zieleni... Kju... i innych 'kjupodobnych'... Co zrobić. Niektóre typy tak mają.
Ale wiosny póki co niet. Co wtedy?
Ano wtedy udajemy się do ogrodu botanicznego i chłoniemy atmosferę ;)
Ponieważ nie każdy ma w pobliżu ogród botaniczny to udajemy się do sklepu z roślinkami i chłoniemy ;)
A komu w sklepie z roślinkami drogo (bo mu samo "chłonienie" widocznie przestało wystarczać i chciałby "pochlonąć" w domu) ;) idzie do Biedronki ;)
I tam kupuje na przecenie ORCHIDEE w cenie 9,90 za sztukę (!!!)
Po przyjściu do domu należy je przesadzić w sprawdzone podłoże ( bo to kupne najczęściej jest zarażone wełnowcami alibo innymi niezbyt mile widzianymi gośćmi). Wtedy okazuje się, że niektóre nasze orchidee są w doniczkach sadzone po 2! I możemy się podzielić z rodziną i przyjaciółmi ;)
Już widzimy, że żółty był podwójny ;) Moja Mamuś cieszy się z pierwszej orchidei w życiu ;)
Uratowałam też 5 storczyków od wyrzucenia w kosz. Poszłam sobie do NOMI, patrzę, a tam leżą w kącie storczyki z pięknymi, zdrowymi liśćmi, ale bez doniczek, na takiej małej pryzmie. Spytałam sprzedawcy czy to przecena a ten powiedział, że do wyrzucenia. Popatrzyłam raz jeszcze... Nie no cholercia liście zdrowiutkie, korzenie zdrowiutkie...tylko nie kwitną. Zawołałam sprzedawcę i spytałam czy mogę zabrać te "śmieci". Tu się zaczął problem, bo okazało się, że nie. Gdybym poszła pogrzebać w ich koszu na zewnątrz to jak najbardziej, ale ze sklepu musi wyjść przez kasę. Spytałam ile w takim razie wycenia. 'Po 1 zł'-padła odpowiedź. Zabrałam 5. Tak na próbę. Osobisty myślałam, że mnie zabije! Wstydu nie masz! W menela się bawisz! ;) ;) ;)(ciekawe co by powiedział, jak po wyjściu ze sklepu faktycznie poleciałabym grzebać w tym ich koszu...) ;)
Jeden zdechł, ale 4 walczą. Jak tylko zakwitną nie omieszkam Wam o tym powiedzieć ;) Sama nie mogę się doczekać, aby zobaczyć jakie kolory do domu przyniosłam!
Ach! Ten dreszczyk emocji! ;)

Pozdrawiam Was Kochani serdecznie!

środa, 12 grudnia 2012

Święta w stylu glamour?

Zacekinowałam się.
Po odebraniu wyników histopatologicznych tego co ze mnie wyciągnięto natychmiast poleciałam do sklepu. Nic tak człowieka nie podniesie na duchu jak wydanie stówki na rzeczy absolutnie niezbędne czyli: cekiny, styropianowe obiekty do obklejania, wstążki, szpilki... itede... itepe.
Wyniki są ok, ale co się strachu najadłam to moje...
Ale do rzeczy:
A dlaczego glamour? Ano dlatego, że przy zdjęciu z lampą robią takie urocze młyg, młyg ;)
Pozdrawiam Was Kochani serdecznie!

poniedziałek, 3 grudnia 2012

Candy adresik

U Lacrimy zapisy do 14.12.2012 r.!
Coś ostatnio zaczynam mieć fazę na czerwień ;)

sobota, 1 grudnia 2012

Terrorystycznie...

...dziś w temacie bomb ;)
Dlaczego nie bombek? Bo ta ma średnicę 20 cm! I jest największą z moich dotychczasowych bomb ;)
Okropny krzywulec, ale już wiem jaki podstawowy błąd robię. Namiętnie usiłuję układać poziomo. Powinnam pionowo.

Powitać moje nowe dwie nowe obserwatorki!

piątek, 30 listopada 2012

W temacie gwiazdek...

...miał być definitywny koniec. Te miały być absolutnie ostatecznie ostatnie!...
Pojawiło się jednak pewne bardzo specjalne zamówienie ;) Nie za pieniądze (to tak na wypadek jakby czytał to np Minister Finansów albo jakiś biegły rewident czy jaka tam macie nomenklaturę) ;) Zapłatą ma być satysfakcja osobista i pamiątkowe zdjęcie z odbiorcą zamówienia ;) (tak, tak! Tacy kretyni jak ja jeszcze istnieją ;) )

Ale do rzeczy:
Muszę a czymś napisać!
Otóż w trakcie pisania tego posta oglądam telewizję. Lecą reklamy ofkors! Miedzy innymi ta zaczynająca się od słów "Nazywam się Asia..."
LUDZIE!!! Przepraszam za mocne słowo, ale zawsze ilekroć słyszę tę reklamę to DUPA MI SIĘ MARSZCZY!!!
Ludzie!!! "Asia" to IMIĘ, a np.: "Kowalska" to NAZWISKO! Nazywam się Asia Kowalska - ok. Na Boga! NA IMIĘ MAM ASIA!!!

No dobra, to wylałam trochę żółci z wątroby... Bardzo SzanPaństwa przepraszam. Jeśli jednak tkwię w błędzie to bardzo proszę wyprowadzić mnie na prawidłowe tory, żeby mi się owego marszczenia książkowy cellulit nie zrobił ;)

wtorek, 27 listopada 2012

Wyróżnienia!

Dostałam specjalne wyróżnienie od dwóch Ań!
dziekuje Wam Kochane!


Pytania od Ani z bloga W wolnej chwili

1. Owoce czy warzywa? Warzywa!
2. Góry czy morze? Morze!
3. Samolotem czy statkiem? Hmm... Jeżeli już to statkiem ;) Jednak jako prawdziwy kamikadze preferuję pociąg...
5. Aparat fotograficzny czy kamera video? I jedno i drugie Zdjęcia są fajne, ale to na filmie widzisz swoich drogich zmarłych... żywych...
6. Balerinki czy szpilki? Szpilki!
7. Najlepszy według Ciebie prezent dla najbliższej osoby? Coś pysznego!
8. Ulubiona pora dnia na haftowanie lub Twoje inne hobby? Najlepiej haftuje mi sie w ciągu dnia, ale z racji pracy najczęściej są to wieczory
9. Twój ulubiony kwiat? Frezja łeb w łeb z margerytką
10. Twoja ulubiona potrawa? Dania włoskie zawierające szpinak. Kocham szpinak ;)
11. Jaka według Ciebie książka jest warta przeczytania? Kitty Kelley "Dynastia Windsorów" (choć prawda jest taka, że ja mam skrzywienie jeśli chodzi o wszystko co brytyjskie ;) )

Pytania od Ani z bloga Małymi kroczkami

1. Halibut czy Tołpyga ? Halibut!
2. Zorza polarna czy tęcza? Tęcza!
3. Kwiaty doniczkowe czy cięte? Doniczkowe! Cięte zbyt szybko umierają
4. Poranki czy wieczory? Wieczory! I te noce... ;) Jestem nocnym Markiem ;)
5. 7 czy 13 ? 7... choć statystycznie częściej trafia mi się 13...
6. Pies czy kot ? KOT!!! A najlepiej dwa koty ;) Pies i owszem, ale tylko w domku z ogródkiem
7. Samochód czy rower? Rower!
8. Białe czy czarne? Zdecydowanie czarny. Nawet sukni ślubnej nie miałam białej ;) (ok spokojnie- czarnej też nie ;) )
9. Krzyżówka czy sudoku ? Krzyżówka!
10. Kawa rozpuszczalna czy parzona ? Parzona. Nie lubię podróbek
11. Pająk czy żaba ? OMG... no co za wybór ;) Żaba! Pająków boję się panicznie!

„Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za “dobrze wykonaną robotę” Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.”

Moje typy:

1. Anisa z Zaczarowanego Zakatka
2. Ula ze Świata Urszuli
3. Filcująca Megana
4. Solarisz Eagle Feathers
5. Dmosiowa z bloga Pomiędzy... Tak mi Jej brak!
6. Ania z Moich Brzydactw... też mi Jej brak!
7. Kasia z Krainy Kasi- Kasiu wróóóóć!!! Proszę!
8. Basia z bloga Basia i stich
9. Hobbystka! tak bardzo lubiłam Jej blog!
10. My happy home
11. Turbo Babcia!

I moje pytania ;)

1.Kawa czy herbata?
2.W wakacje leniwie wypoczywasz czy aktywnie zwiedzasz?
3.Obowiązek czy przyjemność?
4.Twoja książka to raczej romans czy kryminał ;)?
5.Domowa kuchnia czy danie na wynos?
6.Piwo czy wino?
7.Słodkie czy pikantne?
8.Śniadanie w łóżku czy na tarasie?
9. Twoje ulubione polskie miasto to...? 10.Gdzie i jak chcesz spędzić swój urlop/wakacje?
11.Hobby to dla Ciebie...?

poniedziałek, 26 listopada 2012

SAL kawowy (1)

Wreszcie...
Miłościwie przemilczę, że zaczął się w styczniu... Skończyć się ma w grudniu ;) Cóż, nie powiem, istnieją jakieś realne szanse ;)

Uczciwie powiem, że gdyby nie fakt, że zamknięta byłam w szpitalu, beż żadnej alternatywy na inne dzierganie to nie wiem czy ta kratka... hmm.. Innymi słowy miałam przemożną ochotę pizdnąć tym w kąt! Nie zrobiłam tego, ale solennie sobie obiecałam: NEVER EVER AGAIN!
Po odrobieniu pańszczyzny kratkowej wyszywanie kawek to będzie czysta przyjemność ;)

Pozdrawiam wszystkich zaglądających!

niedziela, 25 listopada 2012

Audrey po raz drugi

Tym samym sądzę, że ostatni ;)
Dzierganie tych samych obrazków dwa razy pod rząd to nie jest to co tygryski lubią najbardziej. Cóż jednak począć business is business ;) a klient nasz pan.

sobota, 24 listopada 2012

Alleluja i... do przodu

Z nowym haftem w nowym życiu.
Darowanym.
Dużo by mówić, ale cóż... nic to nie zmieni. Los obszedł się ze mną mało łaskawie.
Mówiąc słowami Forresta Gumpa dostałam mniej smaczną czekoladkę z pudełka.

Haft na powrót mógł być tylko jeden...

Historia tego plakatu jest dość ciekawa.W całości poczytać o niej można TU-KLIK
Pozwoliłam sobie skopiować z tej strony mały fragment:
"W obliczu II Wojny Światowej, brytyjskie Ministerstwo Informacji przygotowało w 1939 roku serię plakatów mających podnosić morale społeczeństwa i zapobiec panice związanej z zagrożeniem ze strony Niemiec. Pierwsze projekty miały zawierać zdjęcie Króla Jerzego VI, ostatecznie wydrukowano jednak 3,7 miliona prostych plakatów z koroną królewską i jednym z trzech haseł:
"Keep calm and carry on" ("Zachowaj spokój i żyj dalej"),
“Freedom Is In Peril. Defend It With All Your Might” ("Wolność jest zagrożona. Broń jej z całą mocą"),
“Your Courage, Your Cheerfulness, Your Resolution Will Bring Us Victory” ("Twoja odwaga, pogoda ducha i determinacja przyniosą nam zwycięstwo").
Spośród trzech wzorów zdecydowaną większość stanowił właśnie "Keep calm and carry on", powielony dwa i pół miliona razy. Prace nad plakatami rozpoczęły się w kwietniu 1939 roku, a wydruki były przygotowane do rozwieszenia tuż przed wybuchem wojny."
Bo choć już nigdy nie będzie tak jak było... Po pierwszym okresie szoku... Żałoby... Przychodzi czas aby ruszyć do przodu...

Zatem Susan...zachowaj spokój i żyj dalej... czyli z polskiego na nasze... Alleluja i do przodu...

[*][*]... Nigdy o Was nie zapomnę... ale żyć muszę dalej...

Nie da się ukryć, że ostatnio mi jakoś pod górkę...

środa, 21 listopada 2012

...

Edyta Geppert
Zamiast

Ty, Panie tyle czasu masz,
Mieszkanie w chmurach i błękicie,
A ja na głowie mnóstwo spraw
I na to wszystko jedno życie
A skoro wszystko lepiej wiesz,
Bo patrzysz na nas z lotu ptaka,
To powiedz czemu tak mi jest,
Że czasem tylko siąść i płakać?
Ja się nie skarżę na swój los,
Potulna jestem jak baranek
I tylko mam nadzieję, że...
Że chyba wiesz co robisz Panie

Ile mam grzechów, któż to wie?
A do liczenia nie mam głowy,
Wszystkie darujesz mi i tak,
Nie jesteś przecież drobiazgowy
Lecz czemu mnie do raju bram,
Prowadzisz drogą taką krętą?
I czemu wciąż doświadczasz tak,
Jak gdybyś chciał uczynić świętą?
Nie chcę się skarżyć na swój los,
Nie proszę więcej niż dać możesz
I ciągle mam nadzieję, że...
Że chyba wiesz co robisz Boże

To życie minie jak zły sen,
Jak tragifarsa, komediodramat,
A gdy się zbudzę westchnę, cóż
To wszystko było chyba zamiast
Lecz póki co w zamęcie trwam,
Liczę na palcach lata szare
I tylko czasem przemknie myśl,
Przecież nie jestem tu za karę
Dziś czuję się jak mrówka,
Gdy czyjś but tratuje jej mrowisko
Czemu mi dałeś wiarę w cud,
A potem odebrałeś wszystko?
Nie chcę się skarżyć na swój los,
Choć wiem jak będzie jutro rano
Tyle powiedzieć chciałam Ci
Zamiast pacierza na dobranoc

piątek, 16 listopada 2012

Kochani...

Na jakiś czas muszę zniknąć z blogowego świata...
2 listopada trafiłam do szpitala. Ciągle tu jestem. Stan póki co stabilny, ale była duża szansa, że i ja załapię się na imprę...
Jest dobrze, ale... proszę o dużo ciepłych myśli do Boga...
Pozdrawiam Was serdecznie... Zaczynam powolutku odwiedzać Wasze blogi, ale internet tu okrutnie muli i pewnie nie dam rady komentować.
Uściski dla Was, Kochani...

czwartek, 1 listopada 2012

Pożegnania...

Lubię dzień Wszystkich Świętych... zawsze lubiłam... Te cmentarze przepięknie rozświetlone... spotkania z dawno niewidzianymi krewnymi... tymi żywymi i tymi nie...
Zawsze miałam małą rodzinę i niewielkie grono przyjaciół... Zawsze wiedziałam, że z roku na rok będzie ich już tylko mniej... ale to co zrobili w ciągu ostatnich dwóch miesięcy to prawdziwe Tour de Niebo... Odeszło ich pięcioro... dziś ich wszystkich odwiedziłam... Uśmiechali się do mnie ze zdjęć nagrobnych... Miałam szczęście z Nimi rozmawiać tuz przed... Gdybym wiedziała, że...

Kochani moi Nieobecni-Obecni... To dla Was w nadziei na wieka imprę tam gdzieś...



Uważajcie za kółkiem.... Życie tak kruche jest....

niedziela, 28 października 2012

Posypało...

Dosłownie i w przenośni. Dziś w nocy i u nas spadł śnieg... Przyszedł zatem czas na zmianę pulpitu komputera ;) Zawsze zimą mam Karaiby (lub inne Seszele) z palmami i jakoś daję rade przetrwać ten koszmarny czas...
Ale do rzeczy:
Część z nich to dla Was deja vu ponieważ się powtarza ;) Moja koleżanka z reala (wielbicielka świąt Bożego Narodzenia) kończyła 40 lat! No i w Zakopanym przy góralskiej cytrynówce oraz przy dźwiękach góralskich sksypecek poprzednie zmieniły właścicielkę ;) Te już będą dla mnie ;)
A to porcja świerzonek:
Kochani! To jeszcze nie koniec szydełkowych ozdób. Ten wirus rozprzestrzenia się we mnie w zastraszającym tempie ;) Na całe szczęście równolegle powstaje haftowane antidotum ;)

P.S. Uwielbiam takie dyskusje jak pod poprzednim postem! Jesteście kochani!!!

poniedziałek, 22 października 2012

Jestem lepsza od hipermarketów ;)

W hipermarketach dopiero jesień i znicze a u mnie już świątecznie ;)
Takie życie.
Ponoć koniec świata ma być przed świętami więc natura mi mówi, że trza się spieszyć ;)
Poza tym weekend spędziliśmy w Zakopanem, który okazał się łamać stereotypy. Zamiast śniegu i mrozu był upał i koszulki na ramiączkach.
Znaczy koniec świata bliski ;)
Zaprawdę powiadam Wam, róbcie ozdoby choinkowe ;)

poniedziałek, 15 października 2012

Machniom

Czyli moja pierwsza w życiu wymianka, która nastąpiła w świecie realnym i nic a nic nie miała wspólnego z internetem ;)
Któregoś dnia pożaliłam się znajomej, że chciałabym mieć menorę. Niestety z racji ceny zawsze jest coś pilniejszego niż moje zachciewajki i nie zostaje mi nic innego, tylko oglądać menory na wystawie sklepowej.
Znajoma wykorzystała sytuację i zaproponowała, że podaruje mi obiekt moich westchnień jeśli ja wydziergam jej portret Audrey Hepburn...
Wczoraj sfinalizowałyśmy nasz deal!

Jeszcze nie wiadomo, czy dziergadło będzie portretem, czy poduszką dlatego nie posiada ramy.

piątek, 5 października 2012

Boski cytat ;)

Ale zanim on we własnej osobie (ten cytat), to muszę wyrazić swoje głębokie ubolewanie! Człowiek sobie spędza dwa tygodnie w pracy non stop, życie go kopie po 3D konkretnie.
WRACA.
I co widzi???

NOWY INTERFEJS BLOGGERA!

A niech go wszystkie gęsi pokopią!!! Dla mnie zbyt biały. Nie przepadam za białym.

No to sobie ponarzekałam. A teraz wracam do meritum.
Ostatnio rozczytywałam się w rosyjskich kryminałach. Wpadłam po uszy jak śliwka w kompot! Są rewelacyjne! Oprócz oczywistej oczywistości czyli Aleksandry Marininy, odkryłam Tatianę Polakową!

Głowna bohaterka powieście Polakowej, Olga Riazancewa to wysoce skomplikowana postać, o której bardzo ładnie napisano TU Trzeba sobie uczciwie powiedzieć, ze mimo młodego wieku przejścia ma kobitka jak hmm.. stara ;) Radzi sobie z tym jak może. Znaczy chla. Nie -pije. Chla. No i ów Dziadek, jej wujko-przyjacielo-kochanko-opiekun w trosce o jej, no cóż, życie zadaje jej w tomie "Wszystko w czekoladzie" pytanie troskliwe:

- "Naprawdę spędzasz wszystkie wieczory w barze?"

Na co nasza ukochana Olga szczerze odpowiada:

-" I co w tym złego? Przecież muszę jakoś spędzać czas! To co, mam wyszywać krzyżykami, czy robić ci szaliki na drutach?"*

Nie wiem, jak dla Was, ale dla mnie bomba! ;)

* Tatiana Polakowa: Wszystko w czekoladzie, wydaw. Przedsiebiorstwo Wydawnicze Rzeczpospolita, s. 128

P.S. No i czemu nie robi odstępów!!! Cholerny świat!!! Napisałam z ładnymi odstępami a opublikowało ciągiem... Pomyślę o tym jutro... P.S 2. Już wiem... Trzeba sobie wklejać jakieś mądre "br" w nawiasach... rzeczywiście pogratulować inwencji... ułatwienie!

niedziela, 16 września 2012

Przywołana do porządku ;)

Ja jednak potrzebuję bata nad głową! Zapomniana Pracownia zamieściła miesięczne podsumowanie akcji uwalniania tkanin i... w miejscu "Susan"... zieje sobie dziura!...

Chcąc nie chcąc (raczej nie chcąc ;) ) powyciągałam swoje woale, i zabrałam się za broszki, które to owe miałam zrobić "kiedyś". Podziałałam. Sfociłam. Na zdjęciach wyszły zupełnie w innych kolorach! Wszystkie fioletowe postanowiły być niebieskie, a pomarańczowe - czerwone.Proszę jednak uwierzyć mi na słowo, że są w dwóch odcieniach fioletu...
A niech im będzie jak tak chcą ;)

Efektem tych prac jest brak w szafce 2 kawałków woali (yes! yes! yes!)






Dobra, wiem, że powinnam coś USZYĆ, ale umówmy się... Niech to będzie taki wstęp... ;)

I jeszcze tak ni z gruszki, ni z pietruszki:
Jeśli kiedykolwiek do Waszego miasta zawita Teatr Ateneum z Warszawy z przedstawieniem "Kolacja dla głupca" to idźcie koniecznie! Miałam to szczęście być na tym spektaklu dzisiaj! Fan-ta-sty-czny! Plejada aktorów (m. in. P. Fronczewski, K. Tyniec (NIESAMOWITY!) M. Trybała) oznacza ponad dwie godziny fantastycznej zabawy! Nie tylko do śmiechu tam jest. Zastanówcie się bowiem dwa razy zanim kogoś nazwiecie głupcem...

środa, 12 września 2012

Wyróżnienia są miłe!

A ja jestem wrażliwa klucha i wzruszam się do łez! Ale jak się nie wzruszać jak tu artdeco mając do dyspozycji tylko 5 możliwości wybrała własnie mnie? Artdeco! Dziękuję!


Zatem Kochani i ode mnie wyjdzie ich tylko pięć:

Lilkag - za to, co ta Kobita robi (z) szydełkiem! ;)

Maranta - ta Kobita jest Mistrzynią Frywolitki i Dziergania w Ogólności ;)

Urszula - jak zobaczyłam Jej ogródek... coś we mnie pękło! Ja tez taki chcę! I jeszcze żeby TAK dziergać! To już autentyczne przegięcie! ;)

Firletka doskonała - jak połączyć dzierganki z poezją? Wie Firletka, bo jest doskonała!

Bozenaskowo - Bożenka... - kiedyś przez Nią byłam nieprzytomna w pracy! Do rana czytałam i podziwiałam Jej blog! A masz Bożenko za to muffinkę! ;)

Kochani, nie zawsze u Was komentuję, ale... widzę i podziwiam!


niedziela, 2 września 2012

Kocie cukierasy!

Pierwsze:


TU!

losowane 1 października.

I drugie:


TU

Losowanie 9 września.

Robótkowo u mnie jednakowoż nędza... Ale za to candy fajne ;)

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Zwariowałam!

I się zapisałam...


Potrzebuję motywacji. Duuużo motywacji.... Ojjj taaaak...

środa, 22 sierpnia 2012

Cebulkowe Candy


Moje Kju aż piszczy z radości!!!

Powiem Wam gdzie to jest, ale... no wiecie... ;) ;) ;)