Wydziergana w ubiegłym roku przydała się dziś jak znalazł :)
Może chińskie są ładniejsze, ale ta jest moja! ;)
(mój aparat nadaje się na złom...)
Dziergana z kordonka merceryzowanego (muza) w całosci w miejscach publicznych.
Tak sobie właśnie pomyślałam, że to może juz nudne, że ja tak ciągle piszę o tym dzierganiu w miejscach publicznych, ale to najprawdziwsza prawda ;) Ostatnio na jakimś blogu zobaczyłam banerek, który postanowiłam sobie skopiować (przyznać sie proszę od kogo odgapiłam)
Bardzo mnie chwycił za serce! Po prawdzie nie wiem czy nie jestem staruszką ;) Niby (piękna) czterdziestoletnia kobieta to nie próchno i chlor, ale konia z rzędem jak ta sytuacja wygląda z perspektywy dziesięciolatka!
P.S. Majaleno i Olu dziekuję za dary! Dla Was kwiatuszek, który zakwitł u mnie :)
Pozdrawiam wielkanocnie!
Etykiety
...
(2)
Asia
(3)
Balkon
(1)
Bibeloty
(59)
Candy
(13)
Cekiny
(7)
Chleb
(2)
Chusty
(7)
Decoupage
(2)
Druty
(18)
Dywany
(5)
Filcowanki
(3)
French Filigree HAED
(13)
Gryzelda
(5)
Grzela
(1)
Hafty
(82)
Ikony
(1)
Inspiracje
(5)
Jesienny SAL
(6)
Kju
(15)
Konkursy
(3)
Koronka klockowa
(10)
Koronka teneryfowa
(2)
Książki
(1)
Kwiaty
(5)
Mićki-Kićki
(20)
Ogrody
(9)
Oracle HAED
(6)
Ozdoby choinkowe
(16)
Pergamin
(1)
Pisz Pan Frywolitki
(6)
Pledy
(3)
Podróże
(33)
Podsumowanie roku
(6)
Powertex
(1)
Pół serio-pół żartem
(34)
Prochu nie wymyslam
(15)
Prochu nie wymyślam
(23)
Prywatnie
(35)
Quilling
(1)
Rozrywka
(11)
RR
(10)
SAL
(3)
SAL kawowy
(12)
SAL rozeta
(1)
SAL Wielkanocny
(7)
Sal z Flamingiem
(1)
Skończone
(48)
Smaczki
(12)
Sutasz
(1)
Szycie
(4)
Szydełko
(65)
Świątecznie
(6)
Świąteczny SAL
(8)
Takie tam
(48)
Technika balszaja
(10)
Transfer
(1)
UFOK-owy rok 2
(5)
UFOK-owy rok 3
(1)
Uwolnij tkaniny
(10)
Vinci
(1)
Wiklina
(2)
Work in nieustający progress ;)
(14)
Work in progress ;)
(13)
WOŚP
(1)
Wymianki
(1)
Wyróżnienia
(8)
YouTube
(3)
Zabawki
(1)
Zaginiony w akcji
(6)
sobota, 19 kwietnia 2014
czwartek, 17 kwietnia 2014
SAL Wielkanocny cz. 3 i ostatnia
Skończył się on w Niedzielę Palmową, ale niestety nie wyrobiłam się
(jak zwykle...)
Na moje usprawiedliwienie niech będą zdjęcia.
Ostatnio ostrzegałam, że mam trzeci wzór i nie zawaham się go użyć ;)
Tak było, ale czasu na dzierganie było tyle co kot napłakał.
Delegacje, delegacje, delegacje...
Niemniej dzieło ukończono:
Nawet udało się uwiecznić prawie idealnie kolor, który w świetle dziennym był nie do uchwycenia:
W calości dziergany w miejscach publicznych, regularnie odbywał długie podróże do Krakowa i z powrotem. Wybrał sie też na kilka wycieczek:
Pojechał do Nałęczowa i bardzo sie mu podobało:
Zastanawiał się nawet czy nie zostać tam na dłużej bo taki fajny tam klimat ;)(do dziergania)
(nie wymazywałam nr tel. niech ma ;) )
Pojechał do Kazimierza Dolnego nad Wisłą, gdzie przepłynął się statkiem,
i wylazł na Gorę Trzech Krzyży:
Pooglądał tamtejszy zamek:
Zlazł na rynek i pogadał z psami (jak człowiek z człowiekiem)
Posiedział w knajpie Pod Psem:
Bardzo mu się tam podobało (tyle, że nie podziergał) ;)
Następnie pojechał do Puław i usiadł pod świątynią Sybilli (gdzie zapłakał ze zmęczenia).
Nie przeszkodziło mu to jednak podpełznąć do wspaniałej siedziby Czartoryskich:
Po krótkim odpoczynku ruszyl dalej. Kierunek - Lublin:
Pooglądał zamek:
Żeby nie paść z glodu posilił sie regionalnym cebulakiem:
Popodziwiał pięknie wydziergane kamienice i balkony:
Zahaczył o wielki świat POLITYKI, obaczając dom p. Palikota:
Być może widział też domy członków zespołu Bajm i Budki Suflera, ale nie był świadomy ;)
Wysłuchał wielu, wielu podań, legend i prawdziwych opowieści o ludziach, którzy tam drzewiej mieszkali, bowiem zwiedzał wszystkie te miejsca z różnymi przewodnikami. A oni opowiadali barwnie oj barwnie...!
Potem jeszcze jeden dzień poszlajał sie po wąwozach:
Na koniec pojechał do Bałtowa! Ojojoj czego tam nie widział! Prze-super miejsce do wypadu z rodziną. Moim osobistym faworytem jest Prehistoryczne Oceanarium 3D! Jaaaaa!!! Jak jestem stara baba tak tam na powrot stałam się dzieckiem ;)
Zdjęć mogło być więcej, ale i ja i blogger mamy swoje limity, a chciałam zawrzeć wszystko w jednym poście. Oj pracowity miałam kwiecień...
Dziś ładnie wyprałam jaja (sic!) wyprasowałam ;) i pognałam do oprawcy.
Oj sponiewierał mnie cenowo, sponiewierał. Oj drogie sobie hobby wybrałam, oj oj...
Nic to. Mężnie przyjęłam na klatę, tyle, że oprawca nie zdąży oprawić przed świętami i będa po. Trudno. I tak święta spędzam na gościnnych występach, więc w domu by je oglądały koty (za takie pieniądze!!! ohhh!)
Przed wyjściem wszystkie wyglądały tak:
Uff... to juz wszystko. Kto dotrwał temu wielkie gratulacje i uściski ;)
Mam wielkie zaleglości w blogowaniu i czytaniu blogów. Może w święta...
Kochani!
ZDROWYCH SPOKOJNYCH, UŚMIECHNIETYCH
I ZADZIERGANYCH ŚWIĄT WIELKIEJ NOCY.
Niech każdy spedzi je sobie jak chce...
(jak zwykle...)
Na moje usprawiedliwienie niech będą zdjęcia.
Ostatnio ostrzegałam, że mam trzeci wzór i nie zawaham się go użyć ;)
Tak było, ale czasu na dzierganie było tyle co kot napłakał.
Delegacje, delegacje, delegacje...
Niemniej dzieło ukończono:
Nawet udało się uwiecznić prawie idealnie kolor, który w świetle dziennym był nie do uchwycenia:
W calości dziergany w miejscach publicznych, regularnie odbywał długie podróże do Krakowa i z powrotem. Wybrał sie też na kilka wycieczek:
Pojechał do Nałęczowa i bardzo sie mu podobało:
Zastanawiał się nawet czy nie zostać tam na dłużej bo taki fajny tam klimat ;)(do dziergania)
(nie wymazywałam nr tel. niech ma ;) )
Pojechał do Kazimierza Dolnego nad Wisłą, gdzie przepłynął się statkiem,
i wylazł na Gorę Trzech Krzyży:
Pooglądał tamtejszy zamek:
Zlazł na rynek i pogadał z psami (jak człowiek z człowiekiem)
Posiedział w knajpie Pod Psem:
Bardzo mu się tam podobało (tyle, że nie podziergał) ;)
Następnie pojechał do Puław i usiadł pod świątynią Sybilli (gdzie zapłakał ze zmęczenia).
Nie przeszkodziło mu to jednak podpełznąć do wspaniałej siedziby Czartoryskich:
Po krótkim odpoczynku ruszyl dalej. Kierunek - Lublin:
Pooglądał zamek:
Żeby nie paść z glodu posilił sie regionalnym cebulakiem:
Popodziwiał pięknie wydziergane kamienice i balkony:
Zahaczył o wielki świat POLITYKI, obaczając dom p. Palikota:
Być może widział też domy członków zespołu Bajm i Budki Suflera, ale nie był świadomy ;)
Wysłuchał wielu, wielu podań, legend i prawdziwych opowieści o ludziach, którzy tam drzewiej mieszkali, bowiem zwiedzał wszystkie te miejsca z różnymi przewodnikami. A oni opowiadali barwnie oj barwnie...!
Potem jeszcze jeden dzień poszlajał sie po wąwozach:
Na koniec pojechał do Bałtowa! Ojojoj czego tam nie widział! Prze-super miejsce do wypadu z rodziną. Moim osobistym faworytem jest Prehistoryczne Oceanarium 3D! Jaaaaa!!! Jak jestem stara baba tak tam na powrot stałam się dzieckiem ;)
Zdjęć mogło być więcej, ale i ja i blogger mamy swoje limity, a chciałam zawrzeć wszystko w jednym poście. Oj pracowity miałam kwiecień...
Dziś ładnie wyprałam jaja (sic!) wyprasowałam ;) i pognałam do oprawcy.
Oj sponiewierał mnie cenowo, sponiewierał. Oj drogie sobie hobby wybrałam, oj oj...
Nic to. Mężnie przyjęłam na klatę, tyle, że oprawca nie zdąży oprawić przed świętami i będa po. Trudno. I tak święta spędzam na gościnnych występach, więc w domu by je oglądały koty (za takie pieniądze!!! ohhh!)
Przed wyjściem wszystkie wyglądały tak:
Uff... to juz wszystko. Kto dotrwał temu wielkie gratulacje i uściski ;)
Mam wielkie zaleglości w blogowaniu i czytaniu blogów. Może w święta...
Kochani!
ZDROWYCH SPOKOJNYCH, UŚMIECHNIETYCH
I ZADZIERGANYCH ŚWIĄT WIELKIEJ NOCY.
Niech każdy spedzi je sobie jak chce...
Etykiety:
Hafty,
Podróże,
SAL Wielkanocny
Subskrybuj:
Posty (Atom)






















