poniedziałek, 31 stycznia 2011

Filcowałam!

Żeby nie dostać ciężkiej cholery i piegów, oraz kota do głowy z nadmiaru obowiązków musiałam iść gdzieś odreagować i pogadać z ludźmi jak człowiek. O dzierganiu ofkors ;)
Skorzystałam z propozycji naszego Miejskiego Centrum Kultury, które organizowało kurs filcowania. Ponieważ pierwszy raz w życiu miałam brać udział w czymś takim nie wiedziałam kto na takie kursy chodzi...
I tak np napisano, że grupy 16+... Oczami wyobraźni widziałam siebie jako babcię Susan wśród licealistek... Weszłam do ośrodka i pierwszy obrazek jaki zobaczyłam to dziewczynka w wieku ok 10 lat... W oczach mi pociemniało... ;) ;) ;) Okazało sie jednak, że owe dziewczę robi za osobę towarzyszącą swojej Mamusi, a grupy są naprawdę tak dla 25+ do... o ho ho! Uff...

Atmosfera była boska!!!!!

3,5 godziny totalnego ciapania się w wodzie, wełnie, mydle i gadanie, gadanie, gadanie!!! Dziękuję!!!
Kurs prowadziła autorka bloga http://www.zafilcowana.blogspot.com/
Na zajęciach każda z nas robiła torebkę kopertówkę. Moja może nie jest szczytem świata, ale wszak nie o to chodziło, aby złapać króliczka, ale by gonić go. Czyli zdobywać tzw "wiedzę operacyjną" (kto oglądał Złotopolskich pozna gryps- swoja drogą szkoda, że sie serial był skończył)

Tadam!







Jak tylko zobaczycie, ze taki kurs jest u Was organizowany to idźcie i nawet sie nie zastanawiajcie! A tak by the way, Justyna prowadzi kursy stacjonarne u siebie w Bielsku, ale także wyjazdowe (np u nas) w ramach http://www.pracowniakreatywnosci.pl/
U nas ten kurs kosztował 40 zł, reszta była pokrywana przez ośrodek. Najlepiej zainwestowane 40 zl na świecie! ;) ;) ;)
Justynko dziękuję za świetna zabawę!

poniedziałek, 24 stycznia 2011

1%...

Pamiętacie Asię? Panią doktor z Wrocławia, która jest po ciężkim udarze mózgu? Asi zdrowie maleńkimi kroczkami wraca, ale Jej sytuacja życiowa uległa diametralnej zmianie. Czasem tak bywa z pewnymi słowami "...na dobre i na złe... w zdrowiu i w chorobie..."
Jeli nie macie pomysłu na to co zrobicie ze swoim 1% podatku to proszę, podarujcie go Asi. Ona jest tego warta...



P.S. Ja na jakis czas znikam z blogosfery. Muszę powalczyć na studiach ;) Zostawiam Was z Asią :)

niedziela, 16 stycznia 2011

Takie tam...różności

Czasu brak na wszystko. Zaliczenia, potem egzaminy i walnięty nowy regulamin studiów ktory mowi, że ze wszystkim trzeba się wyrobić do 6 lutego!!! No fajnie, ale sami prowadzący już na ostatnich nogach, bo jak przez 15 zjazdów wyrobić się ze wszystkim. I tak ostatnie testy zaliczeniowe są 5 lutego. A gdzie możliwosć i niezaprzeczalne prawo studenta do ewentualnej poprawy??? Ja tam nie wróg, ale studia zaoczne, filologiczne gdzie są ludzie DOROSLI, mający pracę zawodową i RODZINY, nie maja ANI JEDNEGO wolnego weekendu na jakiekolwiek studia własne. Chore to jest prosze Państwa. Wiadomo, że język obcy musi się w człowieku, ze sie tak wyrażę "uleżeć" i niebegatelne znaczenie ma tu czas, ale nie ten krotszy, ale ten dłuższy własnie. No nic to. Latamy sobie w amoku w ogóle nie rewidując wlasnej wiedzy, wypełniamy test za testem, pomiędzy pracą a gotowaniem obiadu. A, że jacys tacy drażliwsi jestemy i robimy awantury bez powodu... to pikus. Pan Pikus!!! A i pogadać z nami nie idzie bo cały czas gdzie odpływamy myslami. Ktos nas pyta "to co mam kupic?", a my odpowiadamy "prefix..suffix...derivation... inflectional...
Jasny szlag!!!! (ok wiem, że mój blog od jakiego czasu jest bardziej wulgarny niż zazwyczaj, ale gdzies muszę odreagować. Serdecznie za to Państwa przepraszam) ;)

Zresztą co ja tu dużo będę gadać. Wiadomo nie od dzis, że gramatyka opisowa języka angielskiego powaliła już niejednego



A dziergaczo to króliki vel zajace wróciły od oprawców:



Aploszku, kochanie, osobiscie Cię pogryzę jak się kiedy spotkamy na żywca! ;) Za ten polski needlepoint!!! Bo ja bym chciala! A doba ni hu hu dluższa nie chce być!
Wierzę jednak w amerykańskich naukowców, którzy jak wiadomo najmądrzejsi są, że kiedy przyznaja sie do błędu. Ogłoszą oni swiatu, że pomylili sie w obliczeniach i doba jednak ma 48 godzin, a nie tak jak do tej pory błędnie zakladano, że 24...

Pozdrawiam Was Kochani serdecznie!

sobota, 1 stycznia 2011

Bracia sylwestrowo

Jak Dzień nie potrafi żyć bez Nocy, tak Brat nie potrafi żyć bez Brata ;) Jak jeden choć na chwilę zniknie z pola widzenia drugiego zaraz się nawołują takim smiesznym "Mrrrauuuu". Lubię na Nich patrzeć. Na ich braterską miłosć i solidarnosć.
Lubię podsłuchiwać ich rozmowy. Nawet nie wiedziałam, ze istnieje tyle odmian "Miau"



Zdjęcie zrobione tuż przed wyjsciem na bal.

Dziergaczo doczekali sie oprawy ;)