niedziela, 23 listopada 2014

HAED cz. 8

Tak było:


Tak jest:


Może do końca roku? Kto wie...

Pamietacie moje drzewko poziomkowe? Wyrosły 4 nasionka. Obecnie sytuacja wyglada tak:


Kibicuję im bardzo.

Na koniec listopadowe koty:


Dziś krótko bo mało casu, mało casu! ;)

Pozdrawiam!

piątek, 14 listopada 2014

Dynie - finał

Doczekały się backstichy.


Ale na efekt aŁaŁ trzeba bedzie jeszcze poczekać. Do oprawcy najwcześniej dotrę w przerwie świątecznej.


Nie mogłam się zdecydować, które zdjęcie jest lepsze ;) przepraszam...

Dobra, ale tak szczerze to dyńki dyńkami, kawki kawkami, piekno pięknem. Nie o to tak właściwie tu szło.
Otóż.
Rozrysowałam sobie HAEDA, (tak tak NASTĘPNEGO choć jeszcze jeden nie jest skończony!, na tej kanwie, na której owe dicta powstawały.
I nie wiem.
Postanowiłam dziergać jedną nitką...
No i już drugi obrazek się zastanawiam - przeszkadzają mi te prześwity czy nie?
I raz mi przeszkadzają a raz nie ;) ;) ;)
I dalej jestem w kropce.
Jeśli się dzierga jedną nitką jasny obrazek to nie jest to aż tak widoczne. Jeśli jednak pojawiają sie nitki ciemniejsze to już robi się problem. Na tej kanwie (18) dwoma nitkami bedzie dziergać się źle i efekt nie będzie dobry. Jedna nitka to jednak ciut za mało. Małe jasne formy- OK, ale HAED...?

Co robić Droga Redakcjo?

Żeby nie byc gołym słowem oto przedmiot mych zgryzot i braku snu ;) ;) ;)

środa, 12 listopada 2014

SAL kawowy (2)

Zaczął się w styczniu 2012 roku...

W listopadzie 2012 roku powstało tyle:


W poniedziałek w bólach powstała pierwsza kawka:


A następnie w "szale twórczym" ;) ;) ;) powstały backtiche całości ramki


I coś mi się wydaje, że chwatit' póki co ;)

Straszna jestem z tymi SALami. Świąteczny leży. Kawowy leży. Roseta... ehhh nawet nie zaczęty.
Postanowienie noworoczne: Nie zapisywać się na nowe Sale.
Życie.

wtorek, 11 listopada 2014

Benefisowa kocia fiesta!


"Powiem najkrócej w czym rzeczy istota,
bo może ktoś na to czeka:
Nie chodzi o to,
by człowiek miał kota,
tylko,
by kot miał człowieka."

28 października odbył sie w Piwnicy Pod Baranami benefis Pana Franciszka Klimka- autora wierszy o kotach. 80 urodziny poety połączone były
z promocją 10 tomiku.


Pan Franciszek znany jest kociarzom, a jedna kociara (i psiara) ;)
Krystyna Sienkiewicz namalowała mu z tej okazji obraz:


Przepraszam za jakość zdjęć, ale takie właśnie artystyczne zdjęcia robi mój aparat na cyfrowym zoomie bez lampy ;) Nie o jakość tu jednak chodzi
a o klimat- a ten jak na Piwnicę przystało był nieco "zamglony" ;) ;) ;)

No właśnie. Opowiem Wam jak to wygląda od strony technicznej bo może nie każdy miał kiedyś przyjemnośc być w Piwnicy Pod Baranami.
Pomieszczenie piwniczne jest bardzo małe. Każdy, kto oglądał kiedysiejsze benefisy Piwniczne w telewizji jest zaskoczony wielkością pomieszczenia. Jest ono mniej więcej porównywalne ze statystycznym polskim "pierwszym pokojem" (takim 5x5). W związku z powyższym na Benefisy najczęściej zapraszani są tylko "krewni i znajomi Królika" inni najnormalniej by się nie zmieścili. Ja załapałam się z powodu zawodowych konszachtów ;) i jestem przeszczęśliwa!

Ale, jak to się mówi,"wróćmy do ad remu" ;)

Scenografia tworzona jest przed rozpoczęciem na oczach publicznośći.
Kto przyjdzie wcześniej może zobaczyć jak artyści własnoręcznie (!) ustawiają scenografię.


Wszystkiemu przygląda sie z góry (dosłownie i w przenośni) Piotr Skrzynecki - dusza człowiek, Duch Piwniczny, który kochał artystów jak nikt inny. Miałam okazję spotkać go dwa razy i za każdym razem były to spotkania magiczne. Pan Piotr na każde "dzień dobry" odpowiadał, patrzył głęboko w oczy i zapraszał do Piwnicy. Mówił "Kochajcie artystów, kochajcie Kraków!To miasto jest najpiękniejsze na świecie!" Ehh...

No ale do "ad remu" ;) Zaczynamy!

Na początku się siedzi. Się gada. Się gawędzi. Się przedstawia wszystko
i wszystkich. Się słucha wierszy czytanych przez Najważniejszego Gościa.


Z racji tego, że wszyscy przybyli się znają, a benefis przygotowują zainteresowanemu znajomi to co rusz z publiczności podrywa sie ktoś,
kto akurat ma ochotę a to zaśpiewać jakąś arię (albo dwie):


Albo jakąś swingowo jazzową bosonogą czaczę ;) ;) ;) do tekstu solenizanta jubilata ;)


Można tez jako warszawianka poubolewać nad faktem, że Piwnica jest
w Krakowie a nie w Warszawie ;)


Można też wymruczeć francuską wymruczankę czarrrno rrrudą kittttą:


Można wreszcie powiedzieć jakiś wierszyk:


Można zagrać i zaśpiewać


Zaśpiewać i zagrać, i zaśpiewać tylko i wyłącznie ;)


Można też wstać i powiedzieć jakąś anegdotę. Mozna... można... można... Wszystko prawie co artystyczne i życzliwe.

Było pięknie! Było cudnie! Było piwnicznie i artystycznie!

Jestem zaszczycona tym, że mogłam TAM być. Tym samym składam serdeczne podziekowania Wydawcy za zaproszenie.

Pozwolę sobie zawołać za Piotrem Skrzyneckim ;)

Kochajcie Koty!
Kochajcie Franciszka Klimka!
Kochajcie Piwnicę Pod Baranami!



Zdjęcie pochodzi ze strony Związku Literatów Polskich.

A na Youtube można pooglądać obszerne fragmenty benefisu