wtorek, 24 listopada 2015

Niespodzianka :)

Całkiem niespodziewanie do naszego Pippidu zawitał Gość. A właściwie Goście ( w liczbie 3).
Nie byle skąd bo z samej Stolicy!
Specjalnie do mnie przyjechali!...



Moje serce rozpłynęło się ze wzruszenia... 
Spędziliśmy naprawdę bardzo miły dzień!!! 


Gadaliśmy, gadaliśmy...


Troszkę pospacerowaliśmy. Posiedzieliśmy w knajpie na Starym Mieście...


I dostałam Dar!... Specjalnie dla mnie uczyniony!...


Już wiecie kto mnie odwiedził???


Tak! Apolch z Rodziną! Szalona kobieta!!!

Aniu! Nikt już od bardzo dawna nie zrobił niczego tylko dla mnie... 
A Wy kochani przyjechaliście specjalnie! Uszyłaś Dar specjalnie...
I jak tu nie kochać życia?...
Siostro ma od serca! DZIĘKUJĘ!!!

sobota, 14 listopada 2015

SAL Wielkanocny definitywny koniec z efektem aŁaŁ :)

Obiecana Wielkanoc w listopadzie :) 


No lubię. Lubię te jajca.  Siłą powstrzymuję się, żeby nie wydziergać wszystkich. Haftuje się je bardzo przyjemnie i szybko. A szybki efekt daje kopa do działania.


Wykonane są metalizowana nicią. Bardzo podoba mi się efekt, ale samo dzierganie tym ustrojstwem jest parszywe...


Rzeczywiście muszę pomyśleć o nowym aparacie a nie tylko o nim gadać.
Mowa trawa...

W zanadrzu mam jeszcze haft bożonarodzeniowy. Dzierga się. Kiedy się wydzierga? Bóg jeden wie...


piątek, 13 listopada 2015

Wianecek- efekt aŁaŁ ;)

Tym samym jestem przygotowana na wiosnę. Jak dla mnie może już być ;)


Jako, że zimie mówię stanowcze "nie", zatem u mnie na blogu w najbliższych dniach zagości... Wielkanoc ;)


I mówię to całkiem szczerze...
I dalej brnąc w szczerość, to jest wielkie prawdopodobieństwo, że u mnie na Wielkanoc będzie Boże Narodzenie :)
Jak jajko z niespodzianką ;)
W życiu bowiem trza twardym być a nie miętkim (jak mawiał klasyk) ;)
Niektórzy tak już mają... nieco pod prąd ;)

niedziela, 8 listopada 2015

Dynie- efekt aJaJ...

Stało się. Muszę zmienić "oprawcę"...




Dobór ramki i passe-partout nawet mi się podoba, niestety słabe naciągniecie kanwy powoduje marszczenie. Niestety widoczne gołym, nawet niezbyt wprawnym okiem...


 Nie ma tam już mojej koleżanki, jest pan. Bardzo przystojny i czarujący... jednak... hmmm... będziemy się musieli rozstać.


Z innej beczki. Pochwalę się ;)
Z moim Tatą był w ubiegłym tygodniu nagrywany pewien historyczny program. Przez dwa dni mieliśmy w domu ekipę filmową :) Na film załapało się też niemiłosiernie zapuszczone Kju, które robiło za "plenery"...


Efektów aJaJów bedzie jeszcze dwa... bo ja głupia podarłam do tego oprawcy z czterema obrazkami... I mam teraz cztery pomarszczone...