Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Druty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Druty. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 listopada 2024

Zimno.

 Zdecydowanie nie należę do wielbicieli czterech por roku. Dochodzę do wniosku że urodziłam się w tej strefie klimatycznej przez potworny chichot losu ;) Jeśli miałabym być szczera, wiosna i lato satysfakcjonują mnie w 100 procentach. Jeśli koniecznie potrzebna by nam była jesień, to wyłącznie złota polska. 

Plusy zimna, to nowe zamówienia:

Dla dzieci:



I dla babci ;) 



Nie dla moich dzieci i nie dla ich babci ;) 

Takie kominy wykonałam dwa, pierwszego nie zdążyłam sfotografować. Uwielbiam wzór  patentowy. 

I to tyle drutów. Następny będzie post: haul hafciarski. Swoją drogą ciekawe jest to słowo "haul", modne, internetowe i ja, dinozaur, nic, a nic z niego nie rozumiem ;) Nie przeszkadza mi to jednak w zakupach ;) 

Trzymajcie się ciepło ( i poręczy) ;) 

Do następnego! 

środa, 14 czerwca 2023

Entrelac

Moje kolejne spełnione marzenie. Tym razem wreszcie rekodzielnicze :) Co prawda tytuł bloga już nie jest adekwatny do treści tu ostatnio publikowanych, ale! Nie spierajmy się o dyskusje, jak mawiają politycy ;) Jest spełnienie dziergane. Cieszmy się, że treści w ogóle wróciły... 

Entrelac. 

Zawsze wydawał mi się tak skomplikowany, jak frywolitka, albo nawet koronka klockowa, a okazał się być bułeczką   maselkiem niemalże ;) Nauczyłam się go z filmiku z You Tube. To jest kopalnia pomysłów, wraz z instrukcjami, co zrobić i jak, zeby sie udało. Znajomy sobie w domu ułożył panele z yt, inny zrobił wylewke, jeszcze inny naprawiał samochód i też mu się udało. Mnie zdarza, się gotować z yt. No kocham. 

Ale wróćmy do ad remu, jak mawiał klasyk.

Nadszedł taki czas w moim życiu, że grupowo, na drugą stronę, zaczęły odchodzić moje koleżanki, ale skumulowaly te swoje wyjazdy w zaświaty w pół roku. Było ich w sumie osiem. To był bardzo trudny czas... Dosłownie co 3-4 tygodnie byłam na pogrzebie kogoś bliskiego. 

Potrzebowałam czegoś, co zajmie umysł i, przy okazji, relaksuje. Entrelac był strzałem w dziesiątkę. Nie taki strasznie skomplikowany, ale wymagający skupienia i karności. 

Najpierw powstał w kolorach jesieni:



I naprawdę bardzo mi się spodobał. Prawda jest jednak taka, że brąz nie jest moim ulubionym kolorem. Ot, nie wierzyłam, że, się uda i zrobiłam z pierwszej lepszej włóczki, która wpadła mi w ręce. 

Drugi był już bardziej przemyślany:




Błękity kocham. Obie te chusty powstawały rok temu, na przestrzeni od marca do czerwca. 

Wiem, że entrelakowo nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa. Polubiliśmy się wzajemnie. I o to chodzi w życiu... zeby się nim cieszyć, jak, nie przymierzając, w tym wierszyku z pamiętnika:

Na górze róże, 

Na dole cynie

Lap szczęście za rogi

I duś jak cytrynę. 

Bo nie wiadomo kiedy, ktoś przyjdzie i zgasi światło... 

wtorek, 7 lutego 2023

Szaliki pod choinkę



 Na zamówienie pani z pociągu, której już wcześniej dziergalam szalik. Tym razem zamówiła dla siebie jeden, z opaską: 





A potem zamówiła jeszcze dla swojego męża, pod choinkę. Zamysł był taki, żeby wszystkie były tym samym wzorem:





Oboje zadowoleni.  

Zdjęcia nie oddają rzeczywistości, bo nie mam teraz dostępu do stacjonarnego komputera. Nadaję do Was z placu budowy, ale o tym niebawem :) 

piątek, 13 maja 2022

Szalik na wiosnę? Why not?

 Jak już pisałam jakiś czas temu- dziergam w pociągu. Ma to niewątpliwe plusy, ale i minusy. Plusem są zamówienia- otóż pojawiają się jak grzyby po deszczu. To bardzo dobrze, teraz bardzo mi tego potrzeba.

Pewna, Pani- wielbicielka ciepła i wszelkiej maści szalików i otulaczy, zamówiła u mnie mega giga szalik: 35 cm. na 2,5 metra, wzorem półpatentowym. 

Nasz klient, nasz pan :) 



Pani nie lubi czapek, zatem zaproponowałam, że do kompletu zrobię opaskę. 




Komplet bardzo się spodobał. Robiłam z włóczki Yarn art Everest! Wspaniała! 

Tak się Pani spodobała, że zamówiła jeszcze jeden taki komplet,  z odbiorem we wrześniu. 

Powiem Wam, że do tej pory bardzo nie lubiłam dziergac na zamówienie. Bałam się. Miałam mnóstwo obiekcji. I tak kroczek po kroczku, zamówienie po zamówieniu,  nabieram odwagi. 

Czasem nawet wdzięczna jestem za te parę złotych, które wpadają od czasu do czasu. 

A, że talentem trzeba się dzielić, to przekazałam też kilka moich wytworów na kiermasz charytatywny:


Czy zatem są jakieś minusy? Chyba nie... ;) jestem już w takim wieku, w którym  pobłażliwych spojrzeń nie zauważam ;) 

W każdym razie pojawiło się jeszcze zamówienie na chustę. W tle majaczy też sweter. Niech się darzy...

Nauczyłam się też dziergac entrelac. Powstaje już druga chusta. To wynik potrzeby zajęcia głowy, żeby nie zwariować. W ostatnim czasie odeszło kilka moich koleżanek.  Jakieś fatum chyba. W każdym razie strach się bać... 

W każdym razie, parafrazując klasyka, spieszmy się nosić szaliki, tak szybko przestają być potrzebne... 

Do następnego, kochani! I zdrowia... 

wtorek, 22 marca 2022

Handele, handele ;)

 W ostatnim czasie codzienne podróże pociągami stały się mocno wyczerpujące. I nie piszę o tłoku w pociagach, czy opóźnieniach... Na południu Polski, choć teraz to już w całej, co się człowiek napatrzy na tragedie ludzkie, to jego... 

Tym bardziej człowiek ucieka w rękodzieło, czy jakiekolwiek inne hobby... Dzierganie kompulsywne towarzyszy mi teraz każdego dnia. Nieważne co. Mogę dziergać i pruć, whatever. 

Posypały się zamówienia na opaski. Zamówienia z pociągu, w którym dziergam każdego dnia i jestem w dziergane przez siebie ubrana niemal od stop do głów. Jestem tam żywą, siedzącą i dziergającą reklamą firmy (której nie mam ;)) 



Teraz będę dziergać szalik i otulacz. Dla koleżanki z pociagu, a jakże :) 

Jednak hobby, to terapia. Psychoterapia... ;) 

środa, 9 marca 2022

Komin dla Synka

 Wydziergalam go jeszcze "przed wojną"... Z resztek włóczek, z których dziergalam baktusy, a musiałam z nich usunąć niechciane kolory. 

Z " niechcianego" też może wyjść fajne ;) 


No i teraz męczę sweter... Marzy mi się na drutach raglanem od góry, ALE! Ja na drutach tylko prawe-lewe i to tak bez polotu. Oglądam filmiki instruktażowe ale chyba niezbyt pojetna uczennica jestem.. Zaczęłam raglanem na szydelku i nie podoba mi się (zbyt sztywny, druty są plastyczne). Następnie zaczęłam na drutach od dołu - zaś za cienkie.... No nie dogodzi choćby pękł. Spróbuje jeszcze podwójną nitką od tego dolu... Coś we nie też chyba się (24.02) zablokowało... 

wtorek, 8 marca 2022

WOŚP

 Tak... Dopiero teraz powstaje post, który powinien być zamieszczony w styczniu. Niestety, rodzinnie złapaliśmy sue na tzw "Long covid" i chorobom nie było końca. Naprzemiennie, to ja, to syn i mąż. Wprost proporcjonalnie do przechorowanego covidu. Syn przeszedł go prawie bezobjawowo, za to powikłania skończył w piątek (daj Boże!). Ja chorowałam średnio do lekko i ostatnio zapaliło mi się ucho, które mam nadzieję skończyło serię infekcji. Mąż przeszedł covid z nas wszystkich najciężej, za to wyzdrowiał w miarę szybko (nieco ponad miesiąc). 

Żeby nie zwariować zaangażowałam się w dzierganie szalika dla WOŚP. Myślałam, że nie dam rady. Byłam słaba i nic mi się nie chciało, jednak szalik dokonał cudu. Do tego stopnia, że rzutem na taśmę powstał drugi. 

Plany były wielkie. Pobić Rekord Guinessa? Czy też ustanowić rekord dla WOŚP? Podarować noclegowniom dla bezdomnych lub Domom Dziecka? Życie jednak pisze takie scenariusze, że klękajcie narody... Powstają z nich teraz pledy, dla ludzi potrzebujących z Ukrainy... Oto ile zła może wyrządzić jeden człowiek... 



środa, 17 listopada 2021

Prezenty dla nowego (życia)

 Kochane,bardzo Wam dziękuję...

Postanowiłam kwarantannę wykorzystać jako czas dla siebie. Dziecko sprzedałam (dobrym ludziom ;)) Tym samym czas od 9.00 do 16.00 jest mój. Ostatnio taki tylko dla siebie miałam 6 lat temu.

Pofotografowałam, choć u nas brudna ściera za oknem. Trudno. Jakoś nigdy nie umiałam w zdjęcia. To wyzwanie na przyszłość.

Dziergałam takie komplety na prezenty dla nowo narodzonych dzieci. Na zamówienia.




Dużo zdjęć, bo dużo dziergałam.







Starałam się dopasować kolory pudełek, ale niebieskich nie było. Jest takie beżowoszare. Bardzo się podobały. Wszystkie, jak leci dziergane w pekapie. Dzierganie w miejscach publicznych uskuteczniam cały czas ;)

I teraz, skąd wzięłam wzory? 

Czapka, buciki i rękawiczki to Wełniany Grajdołek

Ale buciki mogą być też z LaPandy  Nie pamiętam już z którego filmu korzystałam dziergając akurat te. One bardzo podobne są.

Kochani, nafotografowałam tego dobra na cztery posty więc spodziewajcie się teraz posta dzień po dniu.

Do następnego!



wtorek, 15 czerwca 2021

Zaległości...

 Jak chcecie w sobie zabić pasję do dziergania to zacznijcie dziergać za pieniądze... U mnie to działa na pasję jak brom na nie powiem co.

Remont w części najbardziej męczącej się już skończył. Teraz czekamy na izolację poddasza i zrobienie dwóch dodatkowych pokoi. Ceny materiałów budowlanych oszalały! Zresztą w tym roku mało co nie oszalało więc co się dziwić budowlance. W każdym razie w Kju można by było już zamieszkać na stałe gdyby się uprzeć. My jednak pozostaniemy na wyjazdach weekendowych, a w Kju mieszkają moi rodzice. Logistycznie odległość od pracy byłaby zbyt męcząca więc dozór w Kju jest, a i my na weekendy wbijamy, a to trawę pokosić, a to znów przynieść, wynieść, pozamiatać ;) No i zaopiekować się, było nie było, wiekowymi ludźmi. Choć tak naprawdę nauczyłam się zbyt wielu rzeczy nie planować i zbytnio nie zarzekać, bo demencja już niestety puka do drzwi bardzo ochoczo i różnie to może jeszcze być. Myślę o tym z prawdziwą obawą... Już zdarza się im czasem tworzyć takie opowieści, że skóra cierpnie... Cóż, jednak będę twierdzić, że starość Panu Bogu nie wyszła, choć zdeklarowani "coponiektórzy" będą pewnie polemizować, że z Bogiem się nie dyskutuje i decyzji Boga się nie podważa. Owszem ale swoje zdanie trzeba mieć- moje jest właśnie takie.

No ale nie samym remontem i lockdownem żyje człowiek ;) Choć do pracy pomykam już na cały zegar od środka trzeciej fali. Ogólnie czuję się jednak jakaś taka...zniechęcona. Do wszystkiego, nie tylko do dziergania. Gdzieś jakiś "niechcemiś" u mnie zamieszkał... Dziergać nie, czytać nie, gotować nie, sprzątać też najchętniej nie... 

Chodziłabym. Najchętniej na olbrzymie dystanse. Tak pójść w długą i nawet się nie obejrzeć. Przed siebie. W lockdownach przybrałam 7 kilo!!! Ważę tyle ile w dniu porodu... dramat!!! Ale to nie tylko nadwaga mną kieruje. Ot po prostu pojechać, ściskając w ręku kamyk zielony. Objechać świat dookoła i wrócić. Tylko poważnie się zastanawiam czy chciałabym wrócić do swojego życia... Tak...ona też puka do moich drzwi...pani na "D"... I dlatego chyba muszę ją wychodzić...

Póki co jadę z moim synem do Piwnicznej od 12 lipca na tydzień. Zabierają mnie koleżanki. Będziemy "wychadzać", a co z tych "wychodzeń" wyjdzie? Może wyjście z paru bardzo ciężkich sytuacji... Może wychodzę wreszcie pewną decyzję? Kto wie ile osób tak naprawdę zamieszka kiedyś w Kju...Osiągnęłam już w życiu taki etap zamętu, że uratować mnie może tylko śmierć własna ;) Ale nic z tych rzeczy. Jeszcze pożyję...

No ale wróćmy do "adremu", wszak to blog robótkowy, a nie miejsce na narzekania ;)

Wydziergałam na zamówienie pewnego pięciolatka :) Baktus, podobny jak kiedyś dla Syna:




Oraz drugi na zamówienie pani z przedszkola ;) Czyli pani przedszkolanki :)



I obie zusamen do kupy aby unaocznić skalę wielkości



Nie pomierzyłam ich, bo rozeszły się chwilę po tych fotografiach, wręcz fotografowane były przy odbierających.

Jeszcze tylko oddam książkę do druku i w drogę. Aby zapomnieć o wszystkim, a w szczególności o niej. Bo chyba ona ma wielki wpływ na moje samopoczucie... Spisywałam wspomnienia zesłańców z Kazachstanu i Kołymy. Dramat i ludzkie tragedie towarzyszyły mi przez ostatnie lata non stop.... Odchorować muszę...


czwartek, 25 lutego 2021

Dzieje się

 na różnych frontach. 

Ze strony budowlanej trwa remont kapitalny Chaty w Kju! Oszalałam... Pandemia walnęła mi na mózg ;) Absolutnie!

Zdjęć "przed"nie będzie. Zdjęcia "po" będą pojawiać się systematycznie w późniejszym terminie. Przewidywalny termin końca przebudowy to koniec marca, początek kwietnia.

Ale to jest przedsięwzięcie!... Zastanawiam się z którego piętra skoczyłam, że się tego w ogóle podjęłam...

Ze strony "dzierganej" również dużo się dzieje ale z przyczyn "ze względu na wzgląd", głównie zamówienia.

Pierwsze to zamówienie na pomoce naukowe do przedszkola, dziergane z głowy, czyli z niczego ;)


Drugie, to czapki i komplety niemowlęce. Inspiracja z Internetu, bodaj LaPanda, a większe to już kombinacje własne.


W tej chwili dzierga się identyczna tylko na roczne dziecko. Ponieważ wszystko z tej samej włóczki więc nie będę Was zarzucać zdjęciami. Tu mniejsza dla noworodka, większa dla niemowlęcia (ok 3 miesiące).

Trzecie, to zamówienie na chustę Baktus, dzierganą od dołu. W trakcie realizacji.

Sama nie wiem kiedy na to wszystko znajduję czas. Do tej pory byłam przekonana, że igły w swój plan dnia nie wcisnę ;) a tu proszę. Ale dobrze. Bardzo się cieszę! Chata w Kju potrzebowała pogłaskania i zaopiekowania. Zamierzam zresztą spędzić w niej emeryturę (a najpierw jakimś cudem do niej dożyć).

Dziergam już absolutnie wszędzie ;) więc jak się pojawię w jakimś viralu internetowym jak pewien Pan w rękawiczkach, to się nie zdziwię ;) 

Na całe szczęście są tacy, którzy podjęli się trudnej sztuki odpoczywania za mnie...



 

Oczywiście NA STOLE! Bo wiadomo, że jak  Pańci nie ma to koty harcują ;)

Bo KIEDYŚ to na stole takie rzeczy się poniewierały ;)


A teraz to już tylko koty...

Do następnego!

P.S. Skrzypcio dziękuje za kciukasy! Rana się zagoiła i póki co nie zgłasza kolejnych problemów... (tfu!Tfu! Na psa urok!)

wtorek, 12 stycznia 2021

Nowy Rok, nowy post

Nowe życie ;) 

Nie, nie u mnie. Za stara już jestem na takie atrakcje ;)

Ale z rozpędu, jako że nitki zostało to powstał komplecik:


Sprzeda się, to się sprzeda. Nie sprzeda się? To się nie sprzeda. Z potrzeby serca powstał, żeby sobie utrwalić technikę. Powstanie jeszcze miętowy ale nie wiem kiedy, bo się inne zobowiązania nawarstwiły- nie dziergane.

Z tej włóczki powstanie jeszcze komin i czapka dla Syna. Kiedyś.

Kochani! Mało pisałam w ubiegłym roku i to nie było dobre. Nowy rok- nowe postanowienia- nowa energia (oby nie w gwizdek). Ale może już dość leżenia na kanapie... Do roboty czas!

Najlepszości wszelakiej na ten nowy rok dla Was!

czwartek, 31 grudnia 2020

Ostatnie prace, podsumowanie i życzenia

 Nigdy nie sądziłam, że to powiem ale...chyba lubię wyzwania. 

Pojawiło się kolejne zamówienie. Najpierw ogarnęło mnie totalne przerażenie! Czapki nie dziergałam nigdy! A tym bardziej kompletu dla niemowlaka...

Czapka  miała być z gatunku "zwyklak" dla Mamy maluszka. Poprzednia już leciwa, a nowych takich już nie kupi. No to powstała, dziergałam ją na tzw intuicję kobiecą. Za nic nie potrafiłam rozliczyć początkowych oczek... Ale wyszła idealna! I Mamie maluszka jest w niej cudownie! Czego nie mogłam powiedzieć o sobie jak ją przymierzałam na wielkość ;)


Naoglądałam się przy tym filmików na YT od groma. I na jednym pani mówiła: nabierz 60 oczek. Na drugim: nabierz 96 oczek. Na trzecim (czapka dziergana na skos) nabierz 40 oczek... Metodą na ślepo nabrałam 88, bo skończyła się nitka dodatkowa. I w punkt! Bo 88 było idealnie. Dziergana z włóczki Merino.

Następny był komplecik dla Jej Synka. Tu z pomocą przyszła LaPanda (czapeczka) i Wełniany Grajdołek (rękawiczki). Nie byłabym sobą gdybym czegoś nie pozmieniała. Ale wyszło!


Również włóczka Merino

No i rok się był prawie skończył... Jaki był? Wszędzie wszyscy krzyczą, że najgorszy. Ja też początkowo porwałam się tej tragicznej retoryce ale potem pomyślałam, policzyłam i wyszło mi, że całkiem całkiem. A nawet nie najgorszy był to rok. Może nawet dobry był....

A dlaczego? Otóż:

  • 12 wydzierganych chust szydełkiem,
  •  ponad 100 uszytych maseczek,
  •  8 szydełkowych podkładek na stół do Kju,
  •  6 wymienionych okien w Kju, w tym 4 tarasowe,
  •  4 pary niemowlęcych bucików na drutach,
  •  2 czapki na drutach,
  •  para rękawiczek na drutach,
  •  1 domek drewniany dla Synka,
  • 1 huśtawka ogrodowa do Kju, drewniana
  • nowe meble w łazience,
  • nowe meble w "gabinecie",
  • nowe łóżko dla Synka
  • remont w kuchni- zamontowanie zmywarki i przeróbka mebli.

Ponadto był to rok spędzony z rodziną. BEZ rozwodu, BEZ wyrzucania nikogo/niczego przez okno. BEZ skakania z nadmiaru rodzinnego szczęścia z balkonu. SUKCES! Bo niejednokrotnie aż się prosiło ;)

No i BEZ koronawirusa. Chyba, że nie wiemy, bo był skąpoobjawowy. Coś nas tam troszkę toczyło ale nienachalnie więc pewności 100 procentowej nie ma.

Był to rok, który dał w cztery litery okrutnie ale dał też bezcenny dar- CZAS. 

Czas z rodziną, czas strachu, czas niepewności, czas pustki i wypełnienia. Czas, który widziany jest dopiero z perspektywy (czasu;)). Dziwny czas. Bezcenny czas. 

Czy twórczy? To już zależy od każdego osobiście. Dla mnie tak. I tego WAM życzę. CZASU. Wykorzystajcie go mądrze.

Do następnego! (oby!)


P.S. Dla niewtajemniczonych: Kju, to odziedziczona przeze mnie działka z domem po Babci. Nie mieszkam tam więc jest to głównie zachwaszczona działka i zaniedbany dom. Do czasu. Tak- tego czasu- bo właśnie zaczęłam ten stan rzeczy zmieniać... Kiedyś będzie tam Kew Gardens ;) teraz jest tam po prostu Kju.

niedziela, 6 grudnia 2020

Buciki i kciuki dla Skrzypcia

 

Pojawiło się zamówienie, a właściwie jeśli o mnie chodzi- pojawiło się WYZWANIE.

Nie lubię dziergać na zamówienie. Mam takie poczucie, że wszystko co wydziergam nie jest wystarczająco ładne/estetyczne/zgodne z oczekiwaniami. A przecież biorę za to pieniądze.


A tak się akurat składa, że zamówienia pojawiają się na rzeczy, których nigdy wcześniej nie robiłam.


Zawsze byłam bardziej szydełkowa niż drutowa. A na drutach jeśli już to prawe-lewe (jak się okazało odwrócone)

I teraz tak muszę lawirować, tak kombinować, żeby moja wirtuozeria prawolewa odwrócona sprawiała wrażenie, że ja na co dzień tylko ażur ;) jak najbardziej po bożemu ;) 


Wychodzi raz lepiej, raz gorzej. Jak w życiu. 

Dlaczego się zgadzam na dzierganie czegoś czego wcześniej nie robiłam? Zabijcie mnie nie wiem. Takie kamikadze mi się włącza ;) Głupota ludzka nie zna granic ni kordonów ;) Na całe szczęście mamy youtube! https://www.youtube.com/watch?v=6plVfUO4438  z pomocą przyszedł Wełniany Grajdołek. Dziękuję!

A może lubię uczyć się nowych rzeczy, a bez bata nad głową mi się nie chce? Bo leniwa baba jestem okrutnie!

A tak naprawdę to nie wiem czemu ale dzierganie mi ostatnimi czasy najnormalniej w  świecie nie idzie. Gdyby nie zamówienia chyba nie dziergałabym wcale. Od czytania odrzuciło mnie też. Od pracy też. Od życia jeszcze nie ale... jak tak dalej pójdzie i się nie spoziomuję...

Bo dookoła jest jak jest, a dodatkowo Skrzypcio toczy właśnie poważną walkę... Jest po dwóch operacjach, na antybiotyku, na uspokajaczach, w kołnierzu... Taki bidulek koci. Chodzi za mną jak pies, śpimy razem. On wie, że walka poważna, a wojna idzie o wysoką stawkę i że ten człowiek, który go codziennie zanosi do weta jest tak naprawdę po jego stronie. Dziś na przykład nie zmrużyłam oka, bo wieczorem wydrapał sobie szew i miał otwartą ranę. Szalał, podawałam uspokajacze, po których wymiotował... usnął dopiero o 6.00 rano, a godzinę później obudził się mój syn... Tak że ten...tak wygląda życie teraz.

 

 Trzymajcie za niego kciuki!

A tak jeszcze wracając do zamówień. Można się dziwić, że przyjmuję zamówienia na coś, na czym się nie znam- i to jest zrozumiałe. Natomiast motywacja ludzi zamawiających jest interesująca: bo dziergasz. W tym momencie to jest powód. Nikt nie wnika, czy na szydełku, czy na drutach, czy na czółenku, czy haftujesz, czy robisz kartki. Dziergasz. Robótkujesz. Zajmujesz się rękodziełem. I jeszcze, oczywiście, tanio ma być...

A tak jeszcze btw dziergania na drutach oczkami odwróconymi. Otóż są dwie szkoły. Klasyczna, można nawet powiedzieć konserwatywna dzierga nabierając prawe oczka tak od dołu (i one wyglądają jak odwrócone w moim mniemaniu) analogicznie dziergają lewe- od góry. Ja się nauczyłam inaczej i należę do awangardy ;) ;) ;) I! I jest ktoś kto dzierga tak samo jak ja, a jest osobą podziwianą i szanowaną, mianowicie Adrianna Biedrzyńska! Obserwuję ją na Instagramie i na FB, ostatnio pokazywała jak dziergać czapkę (ona dzierga prześliczne czapki!) I właśnie ona robi odwrócone ;) ale idzie w zaparte, że to prawe-lewe. 

Więc ja tez tak będę twierdzić! HOWGH!

Zdrówka Kochani!