niedziela, 11 maja 2014

Wielkanocny SAL- efekt aŁaŁ ;)

Miał byc efekt WoW a jest efekt aŁaŁ;) No coż. Na żywo są ładniejsze, ale... kruca chyba muszę iść jeszcze raz do Pierwszej Komunii ponieważ przydałby się nowy aparat fotograficzny ;) Niestety finanse są cały czas nadwyrężane. W kwietniu mielismy osiemnastkę chrześnika Osobistego, w maju Komunię mojego, w czerwcu ślub córki mojego Chrzestnego... I tak się kręci finansowy kabarecik. Aparat musi poczekać na wielkie nigdy.

Zatem tadam! Efekt aŁaŁ w całej swojej krasie:


Ponieważ za oknem albo waluta rumuńska (leje) albo się na niego reżyser (zanussi) trawa w Kju rośnie jak oszalała. Zamiast kosić jak Pan Bóg przykazał raz na 2 tygodnie, trzeba kosić co tydzień. Wszystko wybujało! Kju jest przepiękne, ale po zumbie z kosiarką nie mam już siły na zdjęcia. A dziś znów rumuńska waluta za oknem...

Po przeglądach gwarancyjnych czekam na rezonans magnetyczny kręgosłupa. Troche sobie poczekam... Mam nadzieję, że jak nadejdzie szczęśliwa data badania będę miała jeszcze kręgosłup ;)

Z warsztatu domowego! Dostałam od szwagierki zakwas chlebowy! Hurra! Rano nastawiłam zaczyn i zaraz będę piec. Trzymajcie kciuki!

sobota, 19 kwietnia 2014

Serwetka do koszyka

Wydziergana w ubiegłym roku przydała się dziś jak znalazł :)


Może chińskie są ładniejsze, ale ta jest moja! ;)


(mój aparat nadaje się na złom...)

Dziergana z kordonka merceryzowanego (muza) w całosci w miejscach publicznych.

Tak sobie właśnie pomyślałam, że to może juz nudne, że ja tak ciągle piszę o tym dzierganiu w miejscach publicznych, ale to najprawdziwsza prawda ;) Ostatnio na jakimś blogu zobaczyłam banerek, który postanowiłam sobie skopiować (przyznać sie proszę od kogo odgapiłam)


Bardzo mnie chwycił za serce! Po prawdzie nie wiem czy nie jestem staruszką ;) Niby (piękna) czterdziestoletnia kobieta to nie próchno i chlor, ale konia z rzędem jak ta sytuacja wygląda z perspektywy dziesięciolatka!

P.S. Majaleno i Olu dziekuję za dary! Dla Was kwiatuszek, który zakwitł u mnie :)


Pozdrawiam wielkanocnie!

czwartek, 17 kwietnia 2014

SAL Wielkanocny cz. 3 i ostatnia

Skończył się on w Niedzielę Palmową, ale niestety nie wyrobiłam się
(jak zwykle...)
Na moje usprawiedliwienie niech będą zdjęcia.

Ostatnio ostrzegałam, że mam trzeci wzór i nie zawaham się go użyć ;)
Tak było, ale czasu na dzierganie było tyle co kot napłakał.
Delegacje, delegacje, delegacje...
Niemniej dzieło ukończono:


Nawet udało się uwiecznić prawie idealnie kolor, który w świetle dziennym był nie do uchwycenia:


W calości dziergany w miejscach publicznych, regularnie odbywał długie podróże do Krakowa i z powrotem. Wybrał sie też na kilka wycieczek:

Pojechał do Nałęczowa i bardzo sie mu podobało:


Zastanawiał się nawet czy nie zostać tam na dłużej bo taki fajny tam klimat ;)(do dziergania)

(nie wymazywałam nr tel. niech ma ;) )

Pojechał do Kazimierza Dolnego nad Wisłą, gdzie przepłynął się statkiem,
i wylazł na Gorę Trzech Krzyży:



Pooglądał tamtejszy zamek:


Zlazł na rynek i pogadał z psami (jak człowiek z człowiekiem)


Posiedział w knajpie Pod Psem:


Bardzo mu się tam podobało (tyle, że nie podziergał) ;)

Następnie pojechał do Puław i usiadł pod świątynią Sybilli (gdzie zapłakał ze zmęczenia).


Nie przeszkodziło mu to jednak podpełznąć do wspaniałej siedziby Czartoryskich:


Po krótkim odpoczynku ruszyl dalej. Kierunek - Lublin:
Pooglądał zamek:


Żeby nie paść z glodu posilił sie regionalnym cebulakiem:


Popodziwiał pięknie wydziergane kamienice i balkony:



Zahaczył o wielki świat POLITYKI, obaczając dom p. Palikota:


Być może widział też domy członków zespołu Bajm i Budki Suflera, ale nie był świadomy ;)

Wysłuchał wielu, wielu podań, legend i prawdziwych opowieści o ludziach, którzy tam drzewiej mieszkali, bowiem zwiedzał wszystkie te miejsca z różnymi przewodnikami. A oni opowiadali barwnie oj barwnie...!

Potem jeszcze jeden dzień poszlajał sie po wąwozach:


Na koniec pojechał do Bałtowa! Ojojoj czego tam nie widział! Prze-super miejsce do wypadu z rodziną. Moim osobistym faworytem jest Prehistoryczne Oceanarium 3D! Jaaaaa!!! Jak jestem stara baba tak tam na powrot stałam się dzieckiem ;)


Zdjęć mogło być więcej, ale i ja i blogger mamy swoje limity, a chciałam zawrzeć wszystko w jednym poście. Oj pracowity miałam kwiecień...

Dziś ładnie wyprałam jaja (sic!) wyprasowałam ;) i pognałam do oprawcy.
Oj sponiewierał mnie cenowo, sponiewierał. Oj drogie sobie hobby wybrałam, oj oj...
Nic to. Mężnie przyjęłam na klatę, tyle, że oprawca nie zdąży oprawić przed świętami i będa po. Trudno. I tak święta spędzam na gościnnych występach, więc w domu by je oglądały koty (za takie pieniądze!!! ohhh!)

Przed wyjściem wszystkie wyglądały tak:


Uff... to juz wszystko. Kto dotrwał temu wielkie gratulacje i uściski ;)
Mam wielkie zaleglości w blogowaniu i czytaniu blogów. Może w święta...

Kochani!

ZDROWYCH SPOKOJNYCH, UŚMIECHNIETYCH
I ZADZIERGANYCH ŚWIĄT WIELKIEJ NOCY.
Niech każdy spedzi je sobie jak chce...

niedziela, 30 marca 2014

SAL Wielkanocny cz. 2

Jestem Anonimowym Dziergaczoholikiem.


Nie wytrzymałam. Oszalałabym. Musiałam.


W całości dziergany w miejscach publicznych, tak jak poprzedni. Oba niemiłosiernie wymiętolone, jednak wielkie WoW zostawiam na Święta.


To się świetnie leczy... wiem. Ale po co?

A to tajemnica Miszcza. Tym dziergam:


Kolory jak zwykle wyszły do bani na zdjęciach. W rzeczywistości są naprawdę ładne :)

Mam trzeci wzór i nie zawaham się go użyć ;)


poniedziałek, 17 marca 2014

HAED cz. 5

Dalej powoli jak żółw ociężale... przybywa HAEDA wolniutko, ospale... ;)


Zmierzyłam dopiero dziś jaki on będzie wielki. Otóż filigran ma (mieć) 64 cm średnicy.


Wrażenie robi kolosa. Zdziwiłam się, że to tylko 64. Mam widać koślawe oko bo wydawało mi się na ponad 70.
A to tylko 64.
Skrzacik, można by rzec, wśród HAEDów.

W marcu i kwietniu widzę marność czasową jeśli chodzi o dzierganie. Zatem jesli zamilknę do maja to proszę się nie martwić :)

Do następnego!

środa, 5 marca 2014

HEAD cz.4

Dawno nie było tu haftu...


Przybyły kontury z następnych 4 stron wzoru.

Do końca jeszcze tyyyllleee...


Można powiedzieć, że 1/4 juz za mną. Praca niemilosiernie wymiętolona ale nie uznaję tamborka.

niedziela, 2 marca 2014

Jeszcze jedna

Tym razem metodą ze złoceniami i reliefem z szablonu.


Wykonana tak jak poprzednia w naszym Centrum Hobbystyczno-Artystycznym.


Naprawdę cieszę się, że coś takiego powstało w naszym mieście! Gdyby nie fakt, że od czasu do czasu idę sobie tam coś stworzyć, spotkać się z innymi ludźmi, pogadać jak człowiek z człowiekiem o dzierganiu ;) pewnie w nowym roku niewiele bym zrobiła. Wpadłam w jakąś pętlę czasową. Zapisałam się nieprzemyślanie na kurs i jak wychodzę rano o 7.30 tak wracam o 23.10 ( na szczeście nie codziennie). Kropię się do wyrka a na nastepny dzień sytuacja sie powtarza... Chyba mnie zaczyna przerastać... jeszcze tydzień...


Na szczęście są koty. Koty sa miłe :)