piątek, 13 listopada 2015

Wianecek- efekt aŁaŁ ;)

Tym samym jestem przygotowana na wiosnę. Jak dla mnie może już być ;)


Jako, że zimie mówię stanowcze "nie", zatem u mnie na blogu w najbliższych dniach zagości... Wielkanoc ;)


I mówię to całkiem szczerze...
I dalej brnąc w szczerość, to jest wielkie prawdopodobieństwo, że u mnie na Wielkanoc będzie Boże Narodzenie :)
Jak jajko z niespodzianką ;)
W życiu bowiem trza twardym być a nie miętkim (jak mawiał klasyk) ;)
Niektórzy tak już mają... nieco pod prąd ;)

niedziela, 8 listopada 2015

Dynie- efekt aJaJ...

Stało się. Muszę zmienić "oprawcę"...




Dobór ramki i passe-partout nawet mi się podoba, niestety słabe naciągniecie kanwy powoduje marszczenie. Niestety widoczne gołym, nawet niezbyt wprawnym okiem...


 Nie ma tam już mojej koleżanki, jest pan. Bardzo przystojny i czarujący... jednak... hmmm... będziemy się musieli rozstać.


Z innej beczki. Pochwalę się ;)
Z moim Tatą był w ubiegłym tygodniu nagrywany pewien historyczny program. Przez dwa dni mieliśmy w domu ekipę filmową :) Na film załapało się też niemiłosiernie zapuszczone Kju, które robiło za "plenery"...


Efektów aJaJów bedzie jeszcze dwa... bo ja głupia podarłam do tego oprawcy z czterema obrazkami... I mam teraz cztery pomarszczone...

czwartek, 29 października 2015

Moje alter ego :)


Obecnie tak mniej więcej wyglądam... (może mam nieco większe gabaryty...)


I mniej więcej tak się czuję....


Ja chcę do pracy!!! Nie wszystkie kobiety czują się dobrze jako kury domowe...

Nie powiem mam co robić:
Pigwowiec w tym roku zgłupiał i obdarzył nas cała kupą pigwowców.


Altana rodziła się w bólach... och jak ogromnych i długotrwałych... Boże słodki przysięgam - nic już nie zrobię tzw "systemem gospodarczym". To nie na moje zdrowie. Nie ma to jak firma- mach, mach- i gotowe.


Oczywiście nie jest dokończona, nie ma wystroju odpowiedniego, ani porządku. Nie ma tez już na nią pogody więc luz... I nie mam już do niej serca przez to co musiałam znieść, żeby powstała. Może przez zimę mi przejdzie. Nie wiem.

Dla uspokojenia serca poszłam sobie na koncert Wolnej Grupy Bukowiny. Byłam na ich koncercie 20 lat temu... Dziwnie - ONI się tak posunęli ( bo przecież nie JA!) ehh... wspomnienia, wspomnienia... ;) ;) ;)


Powoli się zbieram do tzw kupy. Ciężko idzie, ale coś zaczynam dłubać. Bardzo się nie lubię takiej rozmemłanej jak teraz. Praca porządkuje życie i do pracy powinno się chodzić dla zdrowotności psychicznej. Inaczej się wiedźmieje...

Zwiedźmiałam. Muszę się odczarować.

sobota, 24 października 2015

Czego nie lubię w hafcie krzyżykowym - zabawa blogowa

Joanna z bloga Moje krzyżyki zaproponowała zabawę polegającą na odpowiedzi na 10 pytań. Ja przeczytalam o tej zabawie na blogu donki66.  Z chęcią przyłączam się do zabawy, i zapraszam wszystkich - kto chce, niech się dołącza :)

1. Co w ogóle nie interesuje cię na rękodzielniczych blogach?
Chyba najmniej wciągnął mnie Scrapbooking. Ładne, ale karteczki raczej kupuję w sklepie. Wyjątek stanowi Quilling - karteczki robione tą metodą zdarza mi się popełnić.

2. Jakie akcesorium do haftu uważasz za całkowicie zbędne lub tak bardzo drogie, że nawet nie masz zamiaru się nim interesować?
Krosno. Zasadniczo jestem bardzo przaśna i nawet takie "udogodnienie" jak tamborek jest dla mnie zbędnym balastem. Nie umiem z tamborkiem więc tym bardziej nie widzę się z takim ustrojstwem na pół pokoju. Lubię miętolić :)

3. Jaka tematyka prac w ogóle cię nie interesuje i nie będziesz jej wyszywać nawet na zamówienie?
Na zamówienie wyszywać nie cierpię! Uważam, że odbiera całą radość haftowania! Co innego haftować coś dla kogoś z potrzeby serca. Wtedy nie istnieje taka tematyka, która mnie przerasta. Liczy się człowiek, który ma być obdarowany. Jeśli on lubi jelenie na rykowisku voila! Wyszyję i jelenie :)

4. Jakich rodzajów ściegów nie wyszywasz lub starasz się ich unikać, bo wychodzą ci co najmniej bardzo średnio.
Nie przepadam za backstichami jednak sama widzę, że w niektórych wzorach są absolutnie niezbędne. Do szału mnie jednak doprowadza jak moje koleżanki, które tak jak ja nie lubią tego robić przychodzą do mnie i mówią "Ja nie umiem- zrób mi". Grrrr... Ja też nie umiem!

5. Gdzie nigdy nie powiesisz swojej pracy?
Tak jak to już dziewczyny wcześniej mówiły - na klatce schodowej. Namiętnie kradną mi stamtąd kwiatki a co dopiero obrazy. Poza tym wszędzie, nawet w kibelku ;)

6. Wyobraź sobie, że ktoś zamawia u ciebie haft za pieniądze. Co musiałoby się stać, żebyś odmówiła/odmówił?
Musiałabym naprawdę tego kogoś nie lubić, alibo haft, który chciałby ten ktoś zamówić byłby HAEDem. HAEDów nie wyszyłabym dla kogoś za żadne pieniądze! Poza tym mam taki sposób, że wtedy ustalam cenę (moim zdaniem) absolutnie zaporową i ten ktoś się sam wycofuje. Czasem się jednak zdarza, że zamówienie pojawia się w chwili utracenia przeze mnie płynności finansowej- wtedy się łamię.

7. Czego nie dopuszczasz w hafcie krzyżykowym? A może robisz coś, co uznawane jest za niedopuszczalne lub w złym tonie?
Oduczyłam się robić pętelek i teraz namiętnie widzę gdy ktoś robi.  Niesamowicie też drażnią mnie krzyżyki stawiane w różne strony lub stawiane niechlujnie. Może moja technika nie jest bogwiejaka, ale... 

8. W jakich zabawach nie weźmiesz udziału?
Chyba się wyleczyłam z RR. Na dwa w których wzięłam udział, jeden zaginął i do dziś nie powrócił. Drugi wrócił z rocznym opóźnieniem niedokończony. Ale wrócił...
Przesadziłam tez nieco z zapisami na SALe. Jednak jak zobaczę jakiś fajny.... kto wie?

9. Z jaką firmą produkującą zestawy nie chcesz mieć więcej do czynienia?
Nie kupuję i nie uznaję zestawów do haftu. Jestem wolnym duchem. Lubię sama :)
Namiętnie kupuje gazetki z wzorami liczonymi.

10. Czy miałaś jakieś nieprzyjemne doświadczenie związane z haftem, które zniechęciło cię do wyszywania na dłuższy czas?
Tak. Vinci. Źle dobrałam ilość nitek do grubości kanwy a zakupiona na tło mulina na eBayu okazała się być w straszliwie durnym odcieniu. Nie podobało mi się i haft pozostanie na wieli wieków bez tła...

Moja Tończa*

Jest takie miejsce, które nosimy w sercu....


Kiedyś stanowiące dla nas źródło wszechświata...


Pamiętające najpiękniejszy czas... najwspanialszych ludzi...
Których niestety nie ma już wśród nas...


W październiku czas się dopełnił....
Nie ma tam już nikogo... a i domy już jakby nie nasze...
Było, minęło... ale pozostanie w sercu moim i JoAnn na zawsze...
Teraz już nie ma takich miejsc. I takich ludzi.

Miałyśmy najwspanialsze dzieciństwo! Dziękuję Ci za to, Boże...

*Tończa- w powieści J. Chmielewskiej kraj lat dziecinnych, najszczęśliwszy, tajemniczy i, niestety, miniony...

P.S. Obiecuję, że wrócę niedługo z nowym haftem.

piątek, 2 października 2015

Morski wianek cz. 2

I póki co pewnie ostatnia. Haft wędruje do szuflady... Okrutnie mnie męczy.



Mam ochotę na jakiś jesienny wzorek.

A na koniec zabawa ;) Wytęż wzrok i... znajdź kota :)


Taką mamy ostatnio zabawę :) Potem chodzi w tym chodniku po całym domu :) Mruczy i syczy jak prawdziwy tygrys...

Życie bez zwierząt jest nudne i puste!

wtorek, 29 września 2015

Garść informacji.

Nie ma mnie.
Sprawy się nieco pokomplikowały, ale idą ku dobremu.
Przesiadłam się z Pendolino do drezyny i zupełnie niespodziewanie znalazłam się na urlopie dla poratowania zdrowia. Był szpital, ale są tez dobre wiadomości. Niestety z powodu mojego pobytu w szpitalu przegapiłam termin nadsyłania prac na konkurs DMC w Łodzi. French Filigree niestety nie będzie gościł na wystawie... Z jednej strony szkoda, a z drugiej... może tak będzie lepiej.
Coś tam dziergam, ale... cóż, nie przypuszczałam, że jak człowiek ma cały dzień do dyspozycji to ma tak mało czasu dla siebie ;) tzn czasu dla przyjemności.
W niedzielę zostałam ciocią babcią :) Adaś pojawił się na świecie 3 tygodnie przed terminem! Niestety ze względów zdrowotnych nie będę go mogła zobaczyć inaczej niż przez zdjęcia. Adaś daleko mieszka.
Dzieją się rzeczy nieciekawe, ale dzieją się też te dobre. Tymczasowo złych jest więcej, ale będzie ok.
Obiecuję, że w swoim czasie dowiecie się więcej ale póki co nie chce pisać nic więcej.
Mam nadzieje, że niedługo wrócę z wytworkami rak własnych. Trochę do nich tęsknię :)

Witam nowa obserwatorkę!

Tymczasem nieco staroci w ilości hurtowej na jednym zdjęciu :)


I koty. Koty są super!


Chyba muszę zakupić większe fotele do kuchni ;)

Do następnego!