Wiem, też tak macie. Kupujecie jeszcze to! I to! i jeszcze to! Potem przynosicie do domu i... odkładacie na "kiedyś"
(powiedzcie, że tak macie please! please! please!).
"Kiedyś" to synonim "jutra". Zrobimy coś "kiedyś", odchudzać się najlepiej zacząć "od jutra". Jest jeszcze jeden wyraz, który współgra z tymi dwoma... "zdzwonimy się" ;) No, ale ja dziś nie o tym chciałam ;)
Rok temu hurtowo robiłam cekinowe faberge ;) Porozpełzało się to po rodzinie i znajomych, a w domu zostały tylko 3. Strasznie chciałam mieć jeszcze kilka więc dokupiłam kolejne 3, ale już jakoś tak wiosna się zrobiła, zamówienia się posypały i jakoś tak stwierdziłam "a to kiedyś".
No i nadeszła kolejna wiosna, a z nią... porządki. Nie to, żebym jakaś taka porządnicka była, ale pech chciał zaczęłam od porządków w dziergankach...
Rany koguta! Ludzie! Ile ja tego mam! Strach się bać!
Na początek poleciały jajka:
Uwierzcie mi, na żywo jest ładniejsze ;)
Drugi powstał z potrzeby chwili. Po ubiegłorocznych jajach pozostawało mi mnóstwo cekinów w ilościach dziwnych. Ni przypiął ni wypiął 20, 39,6, itd. Nie wiedziałam co z nimi. Wyrzucić żal... Powstało więc jajko o roboczej nazwie "Letnia łąka". Jako dowód, że w zamierzeniu były naprawdę kwiaty sfociłam w tzw trakcie. Efekt końcowy... hmmm... cóż... dla koneserów...
Jednak najbardziej cieszy mnie efekt porządkowy. Sterta pustych opakować po cekinach i puste pudełka po tonie szpilek. Jest tez jedna rzecz, która wpadła mi do głowy podczas czynności jajcarskich. W opakowaniach z cekinami są takie małe kropeczki powstałe z wycinania otworów w środku każdego cekina. Otóż... służą mi one za... "cyrkonie" na paznokcie ;) Z daleka nikt się nie połapie, a i z bliska nikt by nie powiedział. Nabrało się już kilka osób ;) Wiecie w ilu ja je mam kolorach! I całkowicie za free ;) Polecam.
Jest jeszcze ciemna strona mocy...
Zostało jeszcze jedno jajo. Ale to może kiedyś...
P.S. Bardzo dziękuję za komentarze pod poprzednim postem! Bardzo ich teraz potrzebuję...
Gdyby ktoś wiedział o taniej pustelni do wynajęcia, najlepiej gdzieś gdzie nie ma żywej duszy, niech da znać. Ja się nie nadaje do społeczeństwa...
Etykiety
...
(2)
Asia
(3)
Balkon
(1)
Bibeloty
(59)
Candy
(13)
Cekiny
(7)
Chleb
(2)
Chusty
(7)
Decoupage
(2)
Druty
(18)
Dywany
(5)
Filcowanki
(3)
French Filigree HAED
(13)
Gryzelda
(5)
Grzela
(1)
Hafty
(82)
Ikony
(1)
Inspiracje
(5)
Jesienny SAL
(6)
Kju
(15)
Konkursy
(3)
Koronka klockowa
(10)
Koronka teneryfowa
(2)
Książki
(1)
Kwiaty
(5)
Mićki-Kićki
(20)
Ogrody
(9)
Oracle HAED
(6)
Ozdoby choinkowe
(16)
Pergamin
(1)
Pisz Pan Frywolitki
(6)
Pledy
(3)
Podróże
(33)
Podsumowanie roku
(6)
Powertex
(1)
Pół serio-pół żartem
(34)
Prochu nie wymyslam
(15)
Prochu nie wymyślam
(23)
Prywatnie
(35)
Quilling
(1)
Rozrywka
(11)
RR
(10)
SAL
(3)
SAL kawowy
(12)
SAL rozeta
(1)
SAL Wielkanocny
(7)
Sal z Flamingiem
(1)
Skończone
(48)
Smaczki
(12)
Sutasz
(1)
Szycie
(4)
Szydełko
(65)
Świątecznie
(6)
Świąteczny SAL
(8)
Takie tam
(48)
Technika balszaja
(10)
Transfer
(1)
UFOK-owy rok 2
(5)
UFOK-owy rok 3
(1)
Uwolnij tkaniny
(10)
Vinci
(1)
Wiklina
(2)
Work in nieustający progress ;)
(14)
Work in progress ;)
(13)
WOŚP
(1)
Wymianki
(1)
Wyróżnienia
(8)
YouTube
(3)
Zabawki
(1)
Zaginiony w akcji
(6)
poniedziałek, 23 kwietnia 2012
piątek, 20 kwietnia 2012
Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie...
Tak chciałam być prospołeczna, tak chciałam... ehh... Wzięłam udział w jedynym albumie wędrownym i jedynym RR. Oba przepadły bez wieści...
Gdzie mój wędras jest???... Już kiedyś pytałam...
Zabawa miała się skonczyć najdalej w lipcu ze dwa lata temu... Ktoś jeszcze pamięta?
Kto 'skrytożerczym' przetrzymywaczem wędrasiów jest? Hę?

Następnym zaginionym w akcji jest mój jedyny RR... Domkowy on ci był...

Jeżeli ktoś stwierdzi, że ma w domu moje "Wędrowne Robiny", proszę, niech prześle mi taki jaki ma. Niedokończony. Adresy RR każdy uczestnik ma, więc problemu nie będzie. Jeśli zaś chodzi o Wędrasia, to adres trzeba będzie zapobrać u mnie bądź u Reni.
Trudno, życie jest życiem. Czasem jest jest tak, ze chęci człowieka opuszczają i nie chce się nic. Rozumiem. Nie mam pretensji i proszę tylko o zwrot. Mam swoje typy, gdzie mogły przepaść, więc prośba o adres mnie nie zdziwi, a ucieszy. Jeśli dojdą do mnie czyjekolwiek inne wyszyję kolejny, bądź uzupełnię i odeślę dalej.
Dziś mnie zawodowo skopało po 3D więc i czepliwa jestem. Być może jutro mi przejdzie. Weekend w końcu.
Gdzie mój wędras jest???... Już kiedyś pytałam...
Zabawa miała się skonczyć najdalej w lipcu ze dwa lata temu... Ktoś jeszcze pamięta?
Kto 'skrytożerczym' przetrzymywaczem wędrasiów jest? Hę?

Następnym zaginionym w akcji jest mój jedyny RR... Domkowy on ci był...

Jeżeli ktoś stwierdzi, że ma w domu moje "Wędrowne Robiny", proszę, niech prześle mi taki jaki ma. Niedokończony. Adresy RR każdy uczestnik ma, więc problemu nie będzie. Jeśli zaś chodzi o Wędrasia, to adres trzeba będzie zapobrać u mnie bądź u Reni.
Trudno, życie jest życiem. Czasem jest jest tak, ze chęci człowieka opuszczają i nie chce się nic. Rozumiem. Nie mam pretensji i proszę tylko o zwrot. Mam swoje typy, gdzie mogły przepaść, więc prośba o adres mnie nie zdziwi, a ucieszy. Jeśli dojdą do mnie czyjekolwiek inne wyszyję kolejny, bądź uzupełnię i odeślę dalej.
Dziś mnie zawodowo skopało po 3D więc i czepliwa jestem. Być może jutro mi przejdzie. Weekend w końcu.
Etykiety:
Zaginiony w akcji
piątek, 13 kwietnia 2012
EUREKA! Rozgryzłam jak się wstawia filmy z you tube!
Widzę, że liczba wejść duża, ale nie ma rad co i jak...Nikt nie wie? Znaczy tutorial potrzebny.
Sama rozgryzłam. Nie jestem wiśnia i podzielę się tą wiedzą (niech stracę ;) )
INSTRUKCJA O CO KAMAN Z TYM WSTAW(I)ANIEM:
1. W momencie jak się kończy filmik macie do wyboru : "jeszcze raz" "fajne" i "udostępnij".
2. Klikacie w "udostępnij".
3. Pojawia się Wam link, a pod nim "umieść" "email" "F", "NK", "G+" i "więcej" ze strzałka na dół.
4. Klikacie w strzałkę i rozwija się Wam wiele możliwości, w tym Blogger.
5. klikacie w Bloggera (oczywiście możecie w coś innego, ja klikałam w Bloggera)
6. Przekierowuje Was na stronę logowania do Bloggera.
7. Należy się zalogować.
8. Otwiera się od razu edycja notatki z wklejonym filmikiem!
9. Należy dokończyć notatkę, co chwilę głośniej, lub ciszej wykrzykując: "Eureka!"
10. Odczuć w związku z powyższym satysfakcję i uczucie dobrze spełnionego obowiązku ;)
Kochani, nie martwcie się. Jakie czasy, takie odkrycia...
Ponoć lepiej późno niż wcale...
Etykiety:
Technika balszaja
czwartek, 12 kwietnia 2012
67 ;)
Niestety nie umiem wklejać filmików, a wielka szkoda... bo niesamowity demotywator znalazłam!
Cały film pod TYM LINKIEM
Oglądałam to trzy razy i za każdym razem radocha była przednia ;)
Czy ktoś może mnie uświadomić jak się wkleja filmik bez pozbywania się zakładek bocznych, części postów czy Obserwatorów? Za Chiny Ludowe i socjaldemokratyczną Czechosłowację nie umiem tego cudu techniki opanować...
Będę niesamowicie zobowiązana!
Etykiety:
Pół serio-pół żartem
wtorek, 10 kwietnia 2012
Zimowo...
Aura nie rozpieszczała nas w Święta słoneczkiem, u nas padał śnieg.
Jako, że już dawno przestałam się kłócić z naturą chwyciłam za szydełko i powstał, długi na 160 cm., łańcuch na choinkę ;).
Wzór wg projektu Fascinaty
Nie wiem, czy zrobię ich jeszcze kiedyś wiecej, strasznie monotonna praca. Choć powiem uczciwie marzy mi się choinka ubrana w rękodzieło. Niekoniecznie cała szydełkowa. W planach mam jeszcze opanowanie techniki frywolitkowej i tworzenie frywolitkowych śnieżynek.
W dalszym ciągu ćwiczę małe formy przed naprawdę dużym wyzwaniem. Marzy mi się jakiś szydełkowy ciuszek, taka uniwersalna bluzeczka, którą by można nosić do spódnicy. Niestety zachowuję się jak ten przysłowiowy osiołek, któremu w żłoby dano... Jest tyle wzorów i projektów... Jak tu wybrać jeden?!
Jako, że już dawno przestałam się kłócić z naturą chwyciłam za szydełko i powstał, długi na 160 cm., łańcuch na choinkę ;).
Wzór wg projektu Fascinaty
Nie wiem, czy zrobię ich jeszcze kiedyś wiecej, strasznie monotonna praca. Choć powiem uczciwie marzy mi się choinka ubrana w rękodzieło. Niekoniecznie cała szydełkowa. W planach mam jeszcze opanowanie techniki frywolitkowej i tworzenie frywolitkowych śnieżynek.
W dalszym ciągu ćwiczę małe formy przed naprawdę dużym wyzwaniem. Marzy mi się jakiś szydełkowy ciuszek, taka uniwersalna bluzeczka, którą by można nosić do spódnicy. Niestety zachowuję się jak ten przysłowiowy osiołek, któremu w żłoby dano... Jest tyle wzorów i projektów... Jak tu wybrać jeden?!
sobota, 7 kwietnia 2012
Wesołych Świąt!
Kochani!
Życzę Wam, aby Was nigdy nie opuścił Wasz hobbystyczny świr. Nawet w Święta...
Zdjęcia stąd Niesamowity jest to człowiek! Czapki z głów.
Etykiety:
Pół serio-pół żartem
poniedziałek, 2 kwietnia 2012
Kolejne zlecenie
I znowu "omójbożecobędziejakniezdążę!" Tym razem ciśnienie nieco większe, bo i adresat onieśmielający. No ale.
Wymogi dostałam dość jasne, kolorystykę również. Czarno-złote to miało być, przestawiać miało insygnia władzy królewskiej. I wymiary 4x5 cm... które to one dobiły mnie doszczętnie. Przepiękne wzory zaposiadam, ale wszystkie dużo większe od wymaganych. Czarnego lnu jak na złość nawet w szmateksie nie znalazłam. Zdesperowana byłam własną lnianą bluzkę poświęcić, ale...
Czas też miałam mocno ograniczony, a do pracy ktoś chodzić musiał. Praca w dalszym ciągu zajmuje mi lwią część dnia... O weekendy zaczynało dopominać się Kju.
Oto co powstało*:
Służyć to miało do dekoracji pudełka na prezent. Dziś o 18.00 zostało wręczone Dostojnej Jubilatce. To już trzeci raz Ona będzie miała w domu część mojej nieudolnej twórczości. A ja... no cóż... nieustannie kocham Jej dzieła...**
* Korona wg projektu Penelopsis berło i jabłko- projekt własny, Kamea...hmm... bladego pojęcia nie mam.
** Niestety póki co nie mogę powiedzieć nic więcej.
Wymogi dostałam dość jasne, kolorystykę również. Czarno-złote to miało być, przestawiać miało insygnia władzy królewskiej. I wymiary 4x5 cm... które to one dobiły mnie doszczętnie. Przepiękne wzory zaposiadam, ale wszystkie dużo większe od wymaganych. Czarnego lnu jak na złość nawet w szmateksie nie znalazłam. Zdesperowana byłam własną lnianą bluzkę poświęcić, ale...
Czas też miałam mocno ograniczony, a do pracy ktoś chodzić musiał. Praca w dalszym ciągu zajmuje mi lwią część dnia... O weekendy zaczynało dopominać się Kju.
Oto co powstało*:
Służyć to miało do dekoracji pudełka na prezent. Dziś o 18.00 zostało wręczone Dostojnej Jubilatce. To już trzeci raz Ona będzie miała w domu część mojej nieudolnej twórczości. A ja... no cóż... nieustannie kocham Jej dzieła...**
* Korona wg projektu Penelopsis berło i jabłko- projekt własny, Kamea...hmm... bladego pojęcia nie mam.
** Niestety póki co nie mogę powiedzieć nic więcej.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






