W ostatniej chwili uświadomiłam sobie, że dziś jest wtorek a nie poniedziałek!
Jest to przedostatnia odsłona dyni Zdjęcie zrobione o północy. Dynia skończona czeka na pranie i oprawców. Do oprawców zanieść ją chcę jeszcze w starym roku ;)
Co się tyczy Świąt... to jeszcze takich nie miałam. Były pod znakiem śmierci i pogrzebów... 23 zmarł sąsiad- dusza człowiek, pochowaliśmy Go w drugi dzień Świąt. W pierwszy dzień Świąt odeszła znajoma... Pogrzeb w piątek.
Przed Świętami zapadłam na tzw grypę trzydniówkę i dosłownie nie mogłam patrzeć na jedzenie, w związku z powyższym na Święta nie przygotowałam kompletnie nic. Na szczęście Mama wyręczyła mnie w pracach...
Zaiste dziwny czas...
Etykiety
...
(2)
Asia
(3)
Balkon
(1)
Bibeloty
(59)
Candy
(13)
Cekiny
(7)
Chleb
(2)
Chusty
(7)
Decoupage
(2)
Druty
(18)
Dywany
(5)
Filcowanki
(3)
French Filigree HAED
(13)
Gryzelda
(5)
Grzela
(1)
Hafty
(82)
Ikony
(1)
Inspiracje
(5)
Jesienny SAL
(6)
Kju
(15)
Konkursy
(3)
Koronka klockowa
(10)
Koronka teneryfowa
(2)
Książki
(1)
Kwiaty
(5)
Mićki-Kićki
(20)
Ogrody
(9)
Oracle HAED
(6)
Ozdoby choinkowe
(16)
Pergamin
(1)
Pisz Pan Frywolitki
(6)
Pledy
(3)
Podróże
(33)
Podsumowanie roku
(6)
Powertex
(1)
Pół serio-pół żartem
(34)
Prochu nie wymyslam
(15)
Prochu nie wymyślam
(23)
Prywatnie
(35)
Quilling
(1)
Rozrywka
(11)
RR
(10)
SAL
(3)
SAL kawowy
(12)
SAL rozeta
(1)
SAL Wielkanocny
(7)
Sal z Flamingiem
(1)
Skończone
(48)
Smaczki
(12)
Sutasz
(1)
Szycie
(4)
Szydełko
(65)
Świątecznie
(6)
Świąteczny SAL
(8)
Takie tam
(48)
Technika balszaja
(10)
Transfer
(1)
UFOK-owy rok 2
(5)
UFOK-owy rok 3
(1)
Uwolnij tkaniny
(10)
Vinci
(1)
Wiklina
(2)
Work in nieustający progress ;)
(14)
Work in progress ;)
(13)
WOŚP
(1)
Wymianki
(1)
Wyróżnienia
(8)
YouTube
(3)
Zabawki
(1)
Zaginiony w akcji
(6)
wtorek, 27 grudnia 2011
niedziela, 18 grudnia 2011
Braterska miłość jest niesamowita!
Wczoraj poczułam magię świąt i umyłam wszystkie okna ;)Korzystając z okazji Skrzypć postanowił popróbować jak smakuje płyn do mycia szyb i zaraz potem ślinił się na potęgę! Matko kochana myślałam, ze zawału dostanę, przekonana,że zatrułam kota! Na całe szczęście zapytałam wujka Googla co na ten temat myśli i mnie uspokoił. Miał się wg niego ślinić najpóźniej do rana. Rzeczywiście. Wujek jak zwykle miał rację ;)
Mruczuś pocieszał Brata najlepiej jak mógł...
Muszę Wam powiedzieć, że okrutnie mnie takie zdjęcia rozczulają...
A ja? No cóż... Czekam na katar i galopujące suchoty, gdyż okna myłam w stroju mocno niefrasobliwym...
Mruczuś pocieszał Brata najlepiej jak mógł...
Muszę Wam powiedzieć, że okrutnie mnie takie zdjęcia rozczulają...
A ja? No cóż... Czekam na katar i galopujące suchoty, gdyż okna myłam w stroju mocno niefrasobliwym...
Etykiety:
Mićki-Kićki
piątek, 16 grudnia 2011
Pytanie (poprawione lepsze do czytania)
Czy Wy też, moi ukochani Podczytywacze, widzicie na moim blogu takie male tełko na środku a dookoła białe??? Czy tez może przywlókł mi się do komputera jakiś złośliwy świrus? Zmieniałam z poprzedniego, bo był malutki. Ten był chwilę dobry a teraz znów! A ja informatyczne zero jestem... Powiedzcie, drodzy moi, co robić?
Jeśli chodzi o dzierganie to i owszem dzierga się:
1. Dynia z SALu jesiennego jest skończona, ale już drugi wtorek mi śśśśśmignął jak talala, a one tylko we wtorki.
2. Dla Devorgilli pseudo poduszka, która stała się obrazkiem czeka na dzień, żeby ją/go sfocić. Najbliższy dzień będzie w Wigilię...
3. Świąteczny SAL już widać! Na czerwonej kanwie białym usiłuję. Nawet idzie, ale złapałam się na tym, ze zawirusowane mam komputery w pracy i drukarka wydrukowała jakieś cudaczne rzeczy zamiast wzoru z jednej strony. Zaczęłam od innej na wszelki wypadek.
W pracy nowe wyzwanie, które spędza mi sen z powiek... "Szkoła z klasą 2.0", miłościwie przemilczę co na ten temat myślę, bo jeszcze by mi sprawę ktoś wytoczył a po co mi to ;) W każdym razie po powrocie z pracy wgryzam się w temat a on powoli zagryza mnie.
I, jak to powiedziała moja ulubiona pisarka "Im dalej w las tym większy kryminał" Ktoś wie o kim mówię?
A tak w ogóle to noszę się z zamiarem napisania całkiem niedziergaczej notki o moim współczuciu dla współczesnych dzieci i o radości bycia starą... Ale to może inną razą, jak mawiał z kolei Wiech...
Ludzie słodcy czy Wam też tak leci czas? Dajmy na to hipotetycznie jest poniedziałek, potem gdzieś lekko zamajaczy środa i już piątek! Weekend taktownie przemilczę, ale doszły mnie słuchy, ze jakieś święta niedługo? Kruca bomba, całkiem niesprawdzone źródła mówią coś o przyszłym tygodniu!
Nie no, cholibka, ja to jeszcze mentalnie w październiku jestem...
Edit: Zlikwidowałam całkiem tła od Nessy, ale jest mi niezmiernie żal... Takie ładne były... Teraz da się czytać...
Jeśli chodzi o dzierganie to i owszem dzierga się:
1. Dynia z SALu jesiennego jest skończona, ale już drugi wtorek mi śśśśśmignął jak talala, a one tylko we wtorki.
2. Dla Devorgilli pseudo poduszka, która stała się obrazkiem czeka na dzień, żeby ją/go sfocić. Najbliższy dzień będzie w Wigilię...
3. Świąteczny SAL już widać! Na czerwonej kanwie białym usiłuję. Nawet idzie, ale złapałam się na tym, ze zawirusowane mam komputery w pracy i drukarka wydrukowała jakieś cudaczne rzeczy zamiast wzoru z jednej strony. Zaczęłam od innej na wszelki wypadek.
W pracy nowe wyzwanie, które spędza mi sen z powiek... "Szkoła z klasą 2.0", miłościwie przemilczę co na ten temat myślę, bo jeszcze by mi sprawę ktoś wytoczył a po co mi to ;) W każdym razie po powrocie z pracy wgryzam się w temat a on powoli zagryza mnie.
I, jak to powiedziała moja ulubiona pisarka "Im dalej w las tym większy kryminał" Ktoś wie o kim mówię?
A tak w ogóle to noszę się z zamiarem napisania całkiem niedziergaczej notki o moim współczuciu dla współczesnych dzieci i o radości bycia starą... Ale to może inną razą, jak mawiał z kolei Wiech...
Ludzie słodcy czy Wam też tak leci czas? Dajmy na to hipotetycznie jest poniedziałek, potem gdzieś lekko zamajaczy środa i już piątek! Weekend taktownie przemilczę, ale doszły mnie słuchy, ze jakieś święta niedługo? Kruca bomba, całkiem niesprawdzone źródła mówią coś o przyszłym tygodniu!
Nie no, cholibka, ja to jeszcze mentalnie w październiku jestem...
Edit: Zlikwidowałam całkiem tła od Nessy, ale jest mi niezmiernie żal... Takie ładne były... Teraz da się czytać...
Etykiety:
Pół serio-pół żartem
piątek, 18 listopada 2011
Nowy SAL...
Mówiłam...
PROSIŁAM!
Żeby mi zabrać net ;)
Nikt nie zabrał, nikt nie uratował ;)
Tak to jest na Was liczyć ;) ;) ;)
No to zapisałam się na nowy SAL u Tami
Jedyne co mnie w tej sytuacji ratuje to to, że zaczyna się on w styczniu ;)
No ale sami powiedzcie... No nie dało się przejść obojętnie obok KAWOWEGO SAL-u
Wyszywamy we własnym tempie. Zdjęcia publikujemy na blogach co 2 tygodnie w poniedziałki od 9 stycznia 2012
PROSIŁAM!
Żeby mi zabrać net ;)
Nikt nie zabrał, nikt nie uratował ;)
Tak to jest na Was liczyć ;) ;) ;)
No to zapisałam się na nowy SAL u Tami
Jedyne co mnie w tej sytuacji ratuje to to, że zaczyna się on w styczniu ;)
No ale sami powiedzcie... No nie dało się przejść obojętnie obok KAWOWEGO SAL-u
Wyszywamy we własnym tempie. Zdjęcia publikujemy na blogach co 2 tygodnie w poniedziałki od 9 stycznia 2012
Etykiety:
SAL
niedziela, 13 listopada 2011
Forumowy SAL Liściopadowy ;) ;) ;)
Na całe szczęście wyrobiłam się jeszcze w Liściopadzie ;)
Wyszedł był mało jesienny, ale to może dlatego, ze wszystkie listki dawno już opadły i zostały zutylizowane... Ten się był ostał i żeby się uchronić przybrał barwy zimowe???
Kto wie. Za listkami nie zdążysz
Dziękuję Wam za wspaniałą zabawę. Nie mam pomysłu co dalej zrobię z tym listkiem, dlatego narazie w takiej formie powędruje do szuflady. Oczywiście zdjęcie zrobione w sztucznym swietle, kanwa jest niemilosiernie wymiętolona, ale przecież, jak mawiają politycy, nie spierajmy się o dyskusje ;) Dziś niedziela i nie ma czasu na głupoty. Trza zamieszczać ;)
Pogoda postanowiła wrócić do normy i przydeptała słupek temperatury. Zaczęły się już całkiem na serio dłuuugie zimowe wieczory.... ggrrr... Z całego serca ich nie cierpię! Nie cierpię nie cierpieć!Niech ktoś mi wróci lato, please!
Tymczasem lecę kończyć dynię!
Wyszedł był mało jesienny, ale to może dlatego, ze wszystkie listki dawno już opadły i zostały zutylizowane... Ten się był ostał i żeby się uchronić przybrał barwy zimowe???
Kto wie. Za listkami nie zdążysz
Dziękuję Wam za wspaniałą zabawę. Nie mam pomysłu co dalej zrobię z tym listkiem, dlatego narazie w takiej formie powędruje do szuflady. Oczywiście zdjęcie zrobione w sztucznym swietle, kanwa jest niemilosiernie wymiętolona, ale przecież, jak mawiają politycy, nie spierajmy się o dyskusje ;) Dziś niedziela i nie ma czasu na głupoty. Trza zamieszczać ;)
Pogoda postanowiła wrócić do normy i przydeptała słupek temperatury. Zaczęły się już całkiem na serio dłuuugie zimowe wieczory.... ggrrr... Z całego serca ich nie cierpię! Nie cierpię nie cierpieć!Niech ktoś mi wróci lato, please!
Tymczasem lecę kończyć dynię!
Etykiety:
Hafty,
Jesienny SAL
czwartek, 3 listopada 2011
A Dictionary of Homes (9)
Rzutem na taśmę, bo jutro, hmm to jest DZIŚ jestem umówiona z KasiąS na przekazanie wyszytych TRZECH RR-ów. Tym samym w tydzień załatwiłam pół roku, bo na wyszycie jednego domku mieliśmy 2 miesiące. I tak na ten przykład deadline tegoż poniżej był do marca 2012.
Jak ten czas leci, nieprawdaż? ;) ;) ;)
Wyszywało się fajnie, ale teraz to już naprawdę muszę zmykać spać. O 6.00 rano znów zadzwoni ten (grr...) budzik...
A! Dziś Wędraś "Przyroda i ja" powędrował do Minimysz (hip hip! Hurra!)
Jak ten czas leci, nieprawdaż? ;) ;) ;)
Wyszywało się fajnie, ale teraz to już naprawdę muszę zmykać spać. O 6.00 rano znów zadzwoni ten (grr...) budzik...
A! Dziś Wędraś "Przyroda i ja" powędrował do Minimysz (hip hip! Hurra!)
wtorek, 1 listopada 2011
Jesienny SAL dyniowy (3)
Nie zdążyłam... Bywa. Halloween witała dynia z dziurą w środku. W sumie jakby nie patrzyć wpisała się w konwencję ;) Choć nie krwawiła z tejże ;)
Ten tydzień będzie dla mnie bardzo zabiegany. Zaczynają się (i kończą) ;) 15 Targi Książki w Krakowie. Uwwielllbiammm!!!! Kocham! Nie mogę żyć bez takich imprez! Oczywiście będę uczestniczyć. ;). Zawodowo to dla mnie najważniejsza impreza roku.
Tak sobie myślę, że naprawdę jestem szczęściarą. Bo móc wykonywać zawód, który się kocha, to nie praca, a wieczne wakacje. A największa impreza branżowa to jak wisienka na torcie.
Tak więc mogę być albo szczęściarą, albo kompletna wariatką ;) Mogę być też 'wash and go' dwa w jednym. Chrzanić ;) ;) ;)
Robótkowo będzie nędza.
P.S.
Jak Wam się podoba mój nowy szablon? Nessa jest niesamowita, prawda?
Ten tydzień będzie dla mnie bardzo zabiegany. Zaczynają się (i kończą) ;) 15 Targi Książki w Krakowie. Uwwielllbiammm!!!! Kocham! Nie mogę żyć bez takich imprez! Oczywiście będę uczestniczyć. ;). Zawodowo to dla mnie najważniejsza impreza roku.
Tak sobie myślę, że naprawdę jestem szczęściarą. Bo móc wykonywać zawód, który się kocha, to nie praca, a wieczne wakacje. A największa impreza branżowa to jak wisienka na torcie.
Tak więc mogę być albo szczęściarą, albo kompletna wariatką ;) Mogę być też 'wash and go' dwa w jednym. Chrzanić ;) ;) ;)
Robótkowo będzie nędza.
P.S.
Jak Wam się podoba mój nowy szablon? Nessa jest niesamowita, prawda?
Etykiety:
Hafty,
Jesienny SAL
Subskrybuj:
Posty (Atom)






