Stała pod śmietnikiem samotna i opuszczona. Długości 185 cm, średnicy 11 cm. Piękna! Trafiła na mnie, menela śmietnikowego, który, no cóż... zabrał.
Osobisty na widok swojej Osobistej taszczącej "rułę" do mieszkania wykonał wiele mowiący znak kółka na czole i wziósł oczy ku niebu, kolejny raz zadając sobie pytanie, gdzie On miał te swoje piękne oczy jak ją sobie wybierał ;) I czy Ona (ta nieszczęsna Osobista) musi mu tyle wstydu przynosić i na oczach sąsiadów smieci ze mietnika osiedlowego zabierac... Po takiej dawce wspołczucia okazanej sobie samemu zapytał:
- I na co ci to???
- Dla kotów- padła odpowiedź.
- Taki nowoczesny Whiskas?
- Nie. Drzewo.
- Drzewem to to było PRZED przetworzeniem tego na papier. Chcesz sie bawić w Pana Boga przywracając prawidłowy porządek rzeczy?
- Zobaczysz- powiedziała Osobista udając się to skladziku rzeczy różnych, kwadratowych i podłużnych. Przytargała sznurek sizalowy i nawijać zaczęła. DWIE urocze godziny spędziła klnąc w niebogłosy nad bólem ręki prawej, to znów lewej oraz nad nieużytkami Osobistymi płci przeciwnej ;)
Potem zaniosła to w miejsce bezpieczne, zapalkę zapaloną przylożyła i FUF! w ogniu stanęło! Bezpiecznie klaczki opaliwszy, kotkom pod kątem pi razy oko 45 stopni położyła. Drzewo mają. Spinają się, gonią, az miło oczom patrzeć.
A Wam tylko kawalątek pokażę, gdyż wnętrze w którym "ruła" stoi nie wyraziło zgody na udostępnianie swojego wizerunku ;)

Pozdrawiam!